poniedziałek, 23 września 2013

Urodzinowy Hazzuś by Kamila XD

Trochę spuźniony, ale to ja zjebałam sprawę :\\


Londyn wiosną to coś zarazem pięknego i okropnego. Piękne jest to jak przyroda budzi się do życia: rozkwitają kwiaty, wszędzie robi się zielono. Hyde Park wygląda pięknie... Okropne jest to że ciągle pada i wszędzie jest pełno błota i jest okropnie ślisko... Ale, wiosna to nie tylko czas budzenia się przyrody, wtedy wszystkie pary wychodzą na ulice i idą za rękę przez miasto, w zimie tak tego nie widać... Wtedy też zaczynam żałować że dalej jestem sama. Za każdym razem, gdy widzę jakąś parę myślę co by było, gdybym to ja była na miejscu tej dziewczyny...Na szczęście mam moich przyjaciół: Veronicę i Chrisa. Oni zawsze mnie pocieszają. Wiedzą też że zawsze na wiosnę mam doła, więc wtedy starają się powstrzymywać od okazywania sobie czułości. A tak, zapomniałabym: Veronica i Chris są parą...
- Hej, Eva!! Słuchasz nas?- powiedziała Veronica, machając mi ręką przed nosem.
- Przepraszam, zamyśliłam się...- powiedziałam.
- Pytałem, czy idziesz z nami do kina?- powiedział Chris.
- Wiesz co, nie mam ochoty. Zostanę w domu...- powiedziałam. Wiedziałam że wybraliby jakąś komedię romantyczną, co równa się sali pełnej zakochanych. Nie, miałam ochoty się temu przyglądać...                                             
- Ale dlaczego?- zapytała Veronica.
 - Po prostu nie. Ale wy idźcie. 

- Na pewno?- dopytywał Chris. 
- Na pewno idźcie.- powiedziałam, machając rękami na znak żeby szli. Po chwili usłyszałam dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi. Westchnęłam cicho, i włączyłam mojego laptopa. Czekając aż się włączy rozejrzałam się pomieszczeniu. Salon był dość duży, miał kremowo- jasnobrązowe ściany, pod jedną ze ścian stała kanapa (na której właśnie siedziałam), obok stał szklany stolik. Naprzeciwko kanapy stała drewniana biblioteczka. Mieszkałam z moimi przyjaciółmi w penthousie w centrum Londynu. Mogliśmy sobie na to pozwolić ponieważ, moje rodzice i rodzice Chrisa byli znanymi prawnikami, mieli wspólną kancelarię prawniczą, obsługiwali największe londyńskie firmy, z resztą ja i Chris poszliśmy w ich ślady. Studiujemy prawo na Oxfordzie, własnie mamy przerwę wiosenną. Veronica była znaną modelką. Ale cóż, nie dziwię się. Dziewczyna była niesamowicie piękna. Długie jasnobrązowe włosy, długie, proste nogi, piękna twarz, a do tego była wysoka i niesamowicie szczupła. Przy niej naprawdę można mieć kompleksy. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mojego laptopa, szybko wpisałam hasło i włączyłam internet. Sprawdziłam Twittera i Facebooka. Nigdzie nic się nie działo. Wyłączyłam laptopa i wyjrzałam przez okno. Przestało padać!!! Szybko zdecydowałam się na spacer. Poleciałam na drugie piętro mieszkania, do swojego pokoju. Szybko się ubrałam, zgarnęłam komórkę, portfel i klucze do mieszkania. Jak na skrzydłach zbiegłam po schodach, podbiegłam do drzwi i szybko wyszłam z mieszkania. Zamknęłam drzwi i poszłam w kierunku windy. Zjechałam na parter i szybko wypadłam z windy. Gdy wyszłam z apartamentowca, trochę zwolniłam żeby nie rzucać się w oczy. Szybko doszłam do Hyde Parku. Spacerowałam z dobre dwie godziny, zegar w telefonie wskazywał już 18, postanowiłam, wracać do domu. Przy wyjściu z parku wiatr zerwał apaszkę z mojej szyi. Nie wiele myśląc, pobiegłam za nią w głąb parku. W pewnym momencie zniknęła za zakrętem.Gdy i ja minęłam już zakręt, ujrzałam cudnego chłopaka... Trzymającego moją apaszkę... Szedł w moją stronę.
 -Zgaduję że to twoje.- boże, jaki głos. - Tak, dzięki.- powiedziałam, a on podał mi apaszkę. Szybko ją założyłam. - Harry.-powiedział. - Eva. - powiedziałam,wyciągając dłoń w jego kierunku, a on zamiast ją uścisnąć, złapał ją, delikatnie podniósł do góry i pocałował. - Miło poznać. - Mi ciebie też.- odpowiedziałam. - Mam pytanie.- zaczął.- Może pójdziesz ze mną na kawę? - Chętnie.- odpowiedziałam. Ruszyliśmy w stronę najbliższej kawiarni. - Więc, ile masz lat?- zapytał. - 19. A ty?- zapytałam. Chłopak popatrzył na mnie, jakbym powiedziała coś dziwnego. - Też 19.- odpowiedział po chwili.- Więc, czym się zajmujesz?- zapytał. - Studiuję . A ty?- znowu ten wzrok!!! - Jestem muzykiem.- odpowiedział.- Co studiujesz? - Prawo na Oxfordzie. - Oxford?! Poważnie?- zapytał. - Tak, a co? - A nic, jesteś dla mnie za mądra.- powiedział, a ja się zarumieniłam.- Słodko wyglądasz gdy się rumienisz.- powiedział a ja szturchnęłam go lekko. Po chwili byliśmy już w kawiarni. Po paru minutach przyszedł do nas kelner, chcąc przyjąć zamówienie.Zamówiliśmy sobie po gorącej czekoladzie. Po odejściu kelnera, dalej kontynuowaliśmy naszą rozmowę. Przerwaliśmy tylko raz gdy przyszedł kelner z naszymi napojami. Po jakiś dwóch godzinach, wyszliśmy z kawiarni. W trakcie naszej rozmowy wymieniliśmy się numerami telefonów. Harry uparł się że mnie odprowadzi. Po 15 minutach byliśmy pod moim budynkiem. - To tu.- powiedziałam. - Już?- zapytał. - Tak. - Wiesz co? Bardzo miło spędziłem dzisiaj ten czas, może umówisz się ze mną jutro?- zapytał. - Bardzo chętnie. - Naprawdę?- zapytał z ekscytacją w głosie. - Tak. - To świetnie. Wpadnę po ciebie o 18. - To, do zobaczenia.- powiedziałam. - Pa.- powiedział, całując mnie w policzek.- Jak on uroczo pachniał - Pa.- powiedziałam kierując się w stronę apartamentowca. Podczas jazdy windą, myślałam o nim i o tym że go skądś kojarzę... Po wjechaniu na piętro, szybko podeszłam do drzwi, otwarłam je, weszłam do środka i zamknęłam je na klucz. Skierowałam się do swojej sypialni, przebrałam się w piżamę i wsunęłam się pod kołdrę. Po chwili zmorzył mnie sen.
***
Obudziłam się o 14!!! Do ran... spotkania z Harrym zostało mi tylko 4 godziny. Wypadłam z pokoju, prosto do kuchni. Szybko zabrałam się za bardzo spóźnione śniadanie. Podczas jedzenia, oglądałam wywiad z jakimś boys-bandem, One Direction, czy coś takiego... Moją uwagę przykuł jeden członek tego zespołu... Dlaczego mi nie powiedział? Dlaczego nie powiedział że jest sławny? Nie przychodziło mi do głowy żadne sensowne wytłumaczenie. No, cóż dowiem się dzisiaj. Po śniadaniu wskoczyłam pod prysznic. Po kąpieli, spojrzałam na zegarek.. Była już 16!!! Szybko wzięłam się za szukanie ciuchów, na dzisiaj. W końcu, po godzinie znalazłam odpowiedni zestaw. Szybko go ubrałam i wzięłam się za makijaż. Wyrobiłam się na 15 minut przed czasem. Poi tych 15 minutach dostałam SMS-a od Harrego: Zejdź na dół. Szybko, zjechałam windą nie zamykając drzwi bo Veronica była w domu. Po wyjściu z budynku, ujrzałam go opierającego się o auto. - Cześć.- powiedział. - Hej.- powiedziałam. - Coś się stało?- zapytał. - Dlaczego mi nie powiedziałeś?- zapytałam, a on szybko zrozumiał o co mi chodzi. - Ponieważ, wokół mnie kręci się pełno dziewczyn które chcą być ze mną tylko dla sławy. - I ja niby jestem jak one?! - Nie, ale postaw się w mojej sytuacji. - No dobra.- powiedziałam, a cała złość uleciała ze mnie pod wpływem jego zrozpaczonego wzroku. - To co jedziemy?- zapytał, otwierając mi drzwi. Szybko wsiadłam, a on zamknął drzwi i okrążył auto, zajmując swoje miejsce. Jechaliśmy przez Londyn, rozmawiając. Po chwili Harry zatrzymał auto. Byliśmy nad brzegiem Tamizy. Wysiedliśmy z auta. Podeszłam do niego, z pytającym wzrokiem, a on tylko uśmiechnął się szeroko i złapał mnie za rękę. Szliśmy kawałek, aż ujrzałam pięknie ozdobiony stolik, na którym stały dwa talerze. -Do stołu podano.- powiedział Harry, niesamowicie seksownym głosem. - Dziękuje. Nikt jeszcze czegoś takiego dla mnie nie zrobił.- powiedział, na co on objął mnie ramieniem i podeszliśmy do stołu. Harry odsunął mi krzesło. Usiedliśmy i wzięliśmy się za jedzenie. Po skończonym posiłku, znowu trzymając się za ręce, poszliśmy na spacer brzegiem Tamizy. W pewnym momencie Harry zatrzymał się i obrócił się tak że staliśmy twarzami do siebie. - Eva, posłuchaj wiem że znamy się dopiero dzień, ale się zakochałem. Kocham cię tak bardzo, że gdy cie nie ma czuje się jakoś dziwnie, jakby mi czegoś brakowało. A gdy się pojawiasz, czuję że jesteś blisko mnie, to miejsce w moim sercu zapełnia się. Zostaniesz moją dziewczyną?- - Tak, tak, tak!!!- krzyknęłam, powiedziałam rzucając się na niego. Zakręcił mną jak na filmach. Postaw mnie wariacie.- krzyknęłam. Gdy moje stopy dotknęły ziemi, moja twarz była strasznie blisko jego twarzy. Zamknęłam oczy i lekko przechyliłam głowę, zbliżając się do niego. Nasz pocałunek był niesamowity. Pełen pasji, emocji, miłości i pożądania. - Wow.- powiedział Harry. Spacerowaliśmy jeszcze godzinę, a później niestety musieliśmy wracać. Podjechaliśmy pod mój apartamentowiec. Odwróciłam się twarzą do niego. - Dziękuje za wspaniały wieczór.- powiedziałam i go pocałowałam. Harry pogłębił nasz pocałunek. Jego usta zjechały na moją szyję. Składał tam delikatne pocałunki Nagle poczułam ogromną chęć pozostania z Harrym. - Harry, może pojedziemy do ciebie.- powiedziałam z trudem powstrzymując się od jęczenia. - Sugerujesz coś?- zapytał z cwanym uśmiechem. Pochyliłam się nad nim i wyszeptałam mu prosto do ucha, niskim, seksownym głosem: - Chcę cię tu i teraz.- popatrzył na mnie i bez słowa, ruszył w stronę swojego mieszkania. Po chwili staliśmy pod niesamowitą willą. - Mieszkasz tu sam?- zapytałam, gdy wjechaliśmy na podjazd. - Tak. -powiedział gasząc silnik.Wysiedliśmy z auta. Gdy zamknęłam drzwi, odwróciłam się i ujrzałam Harrego. Bez słowa mnie pocałował. Objęłam go nogami w pasie. Chłopak ruszył w stronę drzwi, cały czas podtrzymując mnie i całując.Wyjął klucz z kieszeni i otworzył drzwi. Gdy weszliśmy do środka, Harry postawił mnie na podłodze i zamknął drzwi. Odwrócił się do mnie i wpił się w moje usta. Zdjęliśmy nasze buty. Podsadził mnie tak, bym objęła go nogami. Szliśmy po schodach do jego pokoju. Odpinałam guziki jego koszuli. Gdy weszliśmy do pomieszczenia Harry ściągnął moją sukienkę i delikatnie rzucił mnie na łóżko i pozbywając się do końca swojej koszuli ukazując umięśniony tors. Podszedł do łóżka i opadł kolanami na materac. Zawisł nade mną w samych już spodniach. Zaczął całować mnie po szyi. Po chwili obróciłam nas tak że teraz to ja byłam na górze. Całowałam jego umięśniony tors, schodząc co raz niżej. Gdy doszłam do jego spodni, odpięłam jego pasek i guzik od spodni. Zębami pociągnęłam suwak w dół. Chłopak uniósł biodra w górę, ułatwiając mi ściągnięcie jego spodni.Rzuciłam je za siebie.Jednym ruchem ściągnęłam jego bokserki. Odsunęłam się od niego podziwiając go. Jego "kolega" stał już na "baczność". Uśmiechnęłam się widząc do jakiego stanu go doprowadziłam. Teraz to on nas obrócił, tak że leżałam pod nim. Ściągnął ze mnie majtki, a po chwili także stanik. Z szafki przy łóżku wyciągnął prezerwatywę. Patrzyłam jak ją otwiera i zakłada. Popatrzył mi prosto . Podparł się ręką obok mojej głowy. Powoli we mnie wchodził. Jego ruchy były na początku bardzo delikatne i wolne, a później zaczął przyspieszać. Czułam go w sobie. Cały czas całował mnie po szyi. Jęczałam jego imię. Nagle poczułam dziwne ciepło i doszliśmy w tym samym momencie. Harry wyszedł ze mnie, zdjął prezerwatywę i wyrzucił do kosza. Położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego I tak zasnęliśmy.
2 lata później.
Dalej jesteśmy razem. Rok temu Harry mi się oświadczył. Nasz ślub był niesamowity. Teraz spodziewamy się dziecka. Od tamtego wydarzenia w parku, wiosna jest moją ulubioną porą roku.




O i przepraszam Efkę, że sama go nie napisałam,ale jakoś nie miałam czasu :\\\ Na szczęście mam Kamilę <3 <3 <3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz