-Louis idioto zostaw ten materac!- Krzyczałam, śmiejąc się i próbując odciągnąć ręce Tomlinsona od gumowego materaca. Przez świetną zabawę nad jeziorem nie rozumiałam wpychania na środek jeziora. Tak, mam 17 lat i strasznie boje się wody. A to wszystko przez to, że jak byłam mała naoglądałam się TYTANIC'a .
Po drugie byłam kiedyś z rodzicami i o 5 lat starszym bratem i rodzice... Po pijanemu poszli pływać i już nie wrócili.
- Ale Em! Czego tu się bać? - Zapytał Louis wypychając mnie baaardzo daleko brzegu. Siedziałam skulona na materacu modląc się, żebym nie spadła, podczas gdy mój ' kochany ' < czujecie ten sarkazm? > Louis i reszta na brzegu zachodzili się ze śmiechu. Odwróciłam się do nich tyłem, a materac zachwiał się.
- Louis! - Krzyknęłam czując jak po moim policzku spływa łza, ale on ma to w dupie. Śpisz na kanapie, Tomlinson.
Siedziałam tam dobre pół godziny. Było mi zimno, byłam głodna, wściekła i zapłakana. Nagle poczułam ruszanie się wody i ujrzałam najgłupszego na świecie, ale za razem najpiękniejszego niebieskookiego chłopaka, na którego byłam porządnie wkurwiona. Płynęliśmy, tzn,. ja na materacu, On w wodzie ; tak w ciszy. Co jakiś czas można było słyszeć moje podciąganie nosem lub jego śmiech. Gdy już byliśmy na brzegu on złapał mnie w tali i odwrócił tak, że patrzył mi w oczy.
- I co mała? Nie było tak źle? - Zapytał z wrednym uśmieszkiem. Ja tylko go odepchnęłam , owinęłam się w ręcznik i odeszłam.
Szedł za mną, ale nie mógł mnie dogonić.
- Gdzie idziesz? - Zapytał wciąż rozbawiony całą tom sytuacją.
- do domu. - Warknęłam zła.
- Ale to 30 kilometrów.
- Za miesiąc dojdę. - Powiedziałam nie zatrzymując się.
Boziu idę już ok. 20 min. i mam dość. Nagle słyszę dźwięk hamulców i widzę podjeżdżające, czarne BMW, które należy oczywiście to Tomlinsona. Jedzie ono tak jakby w moim tempie. Za chwilę słyszę śmiechy, otwierającą się szybę i ..
- Ej mała masz zamiar iść tak jeszcze 29 kilometrów? - Zapytał.
- Nie! - Krzyknęłam i wsiadłam do auta. Jechaliśmy chwilę w ciszy, ale Zayn musiał ją przerwać.
- Wyglądałaś tak słodko, płacząca na środku jeziora. Jak taka mała dziewczynka. - Powiedział zakładając mi włosy za ucho. Zarumieniłam się.
- Zayn! - Krzyknął siedzący za kierownicą Lou przez zaciśnięte zęby.
Reszta drogi mięła w ciszy i w spoglądaniu co 5 minut Louisa na mnie.
Weszłam szybko do naszej sypialni. Wciąż byłam wściekła na Louisa.
- Jesteś taka piękna, kiedy pękasz ze złości. - Powiedział i ujął moją twarz w dłoniach. nie patrzyłam na niego.
- Emily POPATRZ NA MNIE! - Wrzasnął. Niechętnie popatrzyłam w jego niebieskie oczy. Widziałam w nich zazdrość, miłość, pożądanie.
- Jesteś moja, rozumiesz? - powiedział spokojnym tonem.
- Udowodnij.. - Powiedziałam chytrze się uśmiechając.
- Dobra.-
- ale najpierw mnie złap. - Powiedziałam i zaczęła uciekać. Biegłam jak pojebana przez wielki dom, zwracając na siebie spojrzenia całej czwórki .
Przebiegłam koło Zayna. ' Taka seksowna' - rzucił pod nosem a ja tylko krzywo na niego popatrzyłam. Nagle przez moją nieuwagę wpadłam w ramiona Louisa.
- Mam cię. - Powiedział do mojego ucha przygryzając jego płatek, przerzucił mnie przez ramię i zaniósł na górę. Z powodu braku czasu na przebranie się byłam w moim bikini.
Louis położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął całować mój brzuch. swoimi włosami łaskotał mnie delikatnie, na co się uśmiechnęłam.
-uwielbiam, jak się uśmiechasz. - Powiedział i wrócił do całowania, tym razem na szyi. Delikatnie zjeżdżał niżej, a gdy dotarł do obojczyka wsunął ręce pod moje plecy, aby rozpiąć stanik. Gdy pozbył się już górnej części stroju zaczął składać pocałunki na moich piersiach i w okolicach. Mój oddech stawał się coraz to bardziej przerywany. W końcu Tomo zaczął zjeżdżać niżej . Gdy dotarł do dolnej parit mojego stroju, nie mogąc już dłużej wytrzymać ściągnął ze mnie majtki. kciukiem zataczał kółka po wewnętrznej stronie moich ud. Nagle wsunął we mnie jeden palec i zaczął nim szybko poruszać. Wiłam się pod nim. Jest mi tak cholernie dobrze!
Nagle przestał. Przekręcił mnie tak, ze siedziałam na nim, a on sam położył sobie ręce za głowę. Przygryzłam lekko wargę na widok jego idealnego torsu.
Zaczęłam składać na nim pocałunki schodząc niżej i niżej. Zębami złapałam gumkę od jego jeszcze mokrych bokserek i powoli je ściągnęłam. ''Niechcący " musnęłam jego 'przyjaciela' na co on jęknął.
Wzięłam jego przyjaciela w ręce i przejechałam wzdłuż niego. Szatyn jęknął.
Wzięłam g do ust, i zaczęłam szybko poruszać. kiedy poczułam, że chłopak jest na skraju przestałam.
Lou przekręcił mnie tak, że stal między moimi nogami. całował mnie namiętnie, a ja odwzajemniałam jego pocałunek. Nagle Lou wszedł we mnie nie postrzeżenie Z moich ust wydobył się jęk. Jęk pełen bólu, ale także podniebienia.
- Lou... - mówiłam, a łzy swobodnie spływały po mojej twarzy. chłopak nie reagował.
- Louis to boli... - kontynuowałam, a chłopak przestał się ruszać.
- Przepraszam. - Powiedział i przytulił mnie.
- kontynuuj - Powiedziałam znów chytrze się uśmiechając. Lou zaczął delikatnie, ale stanowczo się poruszać. Z moich ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Louis poruszał się szybciej i szybciej. Czułam się jak w niebie. przygryzłam swoją wargę, aby choć trochę stłumić jęki. Krzyczałam jego imię . Doszliśmy w jednym momencie. Zmęczeni upadliśmy na poduszkę.
- Emily jesteś genialna! - Powiedział Lou nie mogąc złapać oddechu.
- Wiem. I tak cię nienawidzę, za to nad jeziorem . - powiedziałam uśmiechając sie. Popatrzyliśmy sobie w oczy.
- Dobranoc, Em.
- Dobranoc Boo - Zasnęliśy wykończeni.
Świetny ;) kocham kocham i kocham <3 i to jeszcze Lou <3
OdpowiedzUsuń