niedziela, 20 października 2013

Louis +18

-Louis idioto zostaw ten materac!- Krzyczałam,  śmiejąc się i próbując odciągnąć ręce Tomlinsona od gumowego materaca. Przez świetną zabawę nad jeziorem nie rozumiałam wpychania na środek jeziora. Tak, mam 17 lat i strasznie boje się wody. A to wszystko przez to, że jak byłam mała naoglądałam się TYTANIC'a .
Po drugie byłam kiedyś z rodzicami i o 5 lat starszym bratem i rodzice... Po pijanemu poszli pływać i już nie wrócili. 
- Ale Em! Czego tu się bać? - Zapytał Louis wypychając mnie baaardzo daleko brzegu. Siedziałam skulona na materacu modląc się, żebym nie spadła, podczas gdy mój ' kochany ' < czujecie ten sarkazm? > Louis i reszta na brzegu zachodzili się ze śmiechu. Odwróciłam się do nich tyłem, a materac zachwiał się.
- Louis! - Krzyknęłam czując jak po moim policzku spływa łza, ale on ma to w dupie. Śpisz na kanapie, Tomlinson. 
Siedziałam tam dobre pół godziny. Było mi zimno, byłam głodna, wściekła i zapłakana. Nagle poczułam ruszanie się wody i ujrzałam najgłupszego na świecie, ale za razem najpiękniejszego  niebieskookiego chłopaka, na którego byłam porządnie wkurwiona. Płynęliśmy, tzn,. ja na materacu, On w wodzie ; tak w ciszy. Co jakiś czas można było słyszeć moje podciąganie nosem lub jego śmiech. Gdy już byliśmy na brzegu on złapał mnie w tali i odwrócił tak, że patrzył mi w oczy. 
- I co mała? Nie było tak źle? - Zapytał z wrednym uśmieszkiem. Ja tylko go odepchnęłam , owinęłam się w ręcznik i odeszłam. 

Szedł za mną, ale nie mógł mnie dogonić. 
- Gdzie idziesz? - Zapytał wciąż rozbawiony całą tom sytuacją. 
- do domu. - Warknęłam zła. 
- Ale to 30 kilometrów. 
- Za miesiąc dojdę. - Powiedziałam nie zatrzymując się. 

Boziu idę już ok. 20 min. i mam dość. Nagle słyszę dźwięk hamulców i widzę podjeżdżające, czarne BMW, które należy oczywiście to Tomlinsona. Jedzie ono tak jakby w moim tempie. Za chwilę słyszę śmiechy, otwierającą się szybę i ..
- Ej mała masz zamiar iść tak jeszcze 29 kilometrów? - Zapytał. 
- Nie! - Krzyknęłam i wsiadłam do auta. Jechaliśmy chwilę  w ciszy, ale Zayn musiał ją przerwać. 
- Wyglądałaś tak słodko, płacząca na środku jeziora. Jak taka mała dziewczynka. - Powiedział zakładając mi włosy za ucho. Zarumieniłam się.
- Zayn! - Krzyknął siedzący za kierownicą Lou przez zaciśnięte zęby. 
Reszta drogi mięła w ciszy i w spoglądaniu co 5 minut Louisa na mnie. 

Weszłam szybko do naszej sypialni. Wciąż byłam wściekła na Louisa. 
- Jesteś taka piękna, kiedy pękasz ze złości. - Powiedział i ujął moją twarz w dłoniach. nie patrzyłam na niego. 
-  Emily POPATRZ NA MNIE! - Wrzasnął. Niechętnie popatrzyłam w jego niebieskie oczy. Widziałam w nich zazdrość, miłość, pożądanie. 
- Jesteś moja, rozumiesz? -  powiedział spokojnym tonem. 
 - Udowodnij.. - Powiedziałam chytrze się uśmiechając.
- Dobra.- 
- ale najpierw mnie złap. - Powiedziałam i zaczęła uciekać. Biegłam jak pojebana przez wielki dom, zwracając na siebie spojrzenia całej czwórki .
Przebiegłam koło Zayna. ' Taka seksowna' - rzucił pod nosem a ja tylko krzywo na niego popatrzyłam. Nagle przez moją nieuwagę wpadłam w ramiona Louisa. 
- Mam cię. - Powiedział do mojego ucha przygryzając jego płatek, przerzucił mnie przez ramię i zaniósł na górę. Z powodu braku czasu na przebranie się byłam w moim bikini. 
Louis położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął całować mój brzuch. swoimi włosami łaskotał mnie delikatnie, na co się uśmiechnęłam.
-uwielbiam, jak się uśmiechasz. - Powiedział i wrócił do całowania, tym razem na szyi. Delikatnie zjeżdżał niżej, a gdy dotarł do obojczyka wsunął ręce pod moje plecy, aby rozpiąć stanik. Gdy pozbył się już górnej części stroju zaczął składać pocałunki na moich piersiach i w okolicach. Mój oddech stawał się coraz to bardziej przerywany. W końcu Tomo zaczął zjeżdżać niżej . Gdy dotarł do dolnej parit mojego stroju, nie mogąc już dłużej wytrzymać ściągnął ze mnie majtki. kciukiem zataczał kółka po wewnętrznej stronie moich ud. Nagle wsunął we mnie jeden palec i zaczął nim szybko poruszać. Wiłam się pod nim. Jest mi tak cholernie dobrze! 
Nagle przestał. Przekręcił mnie tak, ze siedziałam na nim, a on sam położył sobie ręce za głowę. Przygryzłam lekko wargę na widok jego idealnego torsu. 
Zaczęłam składać na nim pocałunki schodząc niżej i niżej. Zębami złapałam gumkę od jego jeszcze mokrych bokserek i powoli je ściągnęłam. ''Niechcący " musnęłam jego 'przyjaciela' na co on jęknął. 

Wzięłam jego przyjaciela w ręce i przejechałam wzdłuż niego. Szatyn jęknął. 
Wzięłam g do ust, i zaczęłam szybko poruszać. kiedy poczułam, że chłopak jest na skraju przestałam. 
Lou przekręcił mnie tak, że stal między moimi nogami. całował mnie namiętnie, a ja odwzajemniałam jego pocałunek. Nagle Lou wszedł we mnie nie postrzeżenie  Z moich ust wydobył się jęk. Jęk pełen bólu, ale także podniebienia. 
 - Lou... - mówiłam, a łzy swobodnie spływały po mojej twarzy. chłopak  nie reagował. 
- Louis to boli... - kontynuowałam, a chłopak przestał się ruszać. 
- Przepraszam. - Powiedział i przytulił mnie. 
- kontynuuj  - Powiedziałam znów chytrze się uśmiechając. Lou zaczął delikatnie, ale stanowczo się poruszać. Z moich ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Louis poruszał się szybciej i szybciej. Czułam się jak w niebie. przygryzłam swoją wargę, aby choć trochę stłumić jęki. Krzyczałam jego imię . Doszliśmy w jednym momencie. Zmęczeni upadliśmy na poduszkę. 
- Emily jesteś genialna! - Powiedział Lou nie mogąc złapać oddechu. 
- Wiem. I tak cię nienawidzę, za to nad jeziorem . - powiedziałam  uśmiechając sie. Popatrzyliśmy sobie w oczy. 
- Dobranoc, Em.
- Dobranoc Boo - Zasnęliśy wykończeni. 

1 komentarz: