środa, 25 grudnia 2013

Liam #1

- Hej Liam! - Zawołałam chłopaka idącego ulicą. 
- Dan! - Rzuciłam mu się w ramiona. 
- Boże jak ja dawno cię nie widziałam! - Krzyknęłam 
- Aż całe 2 dni! - Powiedział i zaczęliśmy się śmiać. Nazywam się Danielle Peazer, mam 13 lat. Jestem rok młodsza od Liama. Chodzimy do jednej szkoły, przyjaźnimy się. Znamy się prawie od urodzenia. *
- Tęskniła. - Zażartowałam, na co on się zaśmiał. 
- Jak tam? - Zapytał,
- A Dobrze. A tam? 
- Mam zamiar wybrać się do X-Factor'a. - Powiedział. Zrobiłam zaskoczoną minę. I znowu dowiaduje się ostatnia. 
- Serio? Boże to cudownie. -
W kwestii śpiewu Liama... On zawsze miał wielki głos. Wszystkie przedstawienia w szkole, Miusikale, Zawsze Liam James Payne miał główną rolę. - Kiedy dokładnie ? - Zapytałam. 
- 23 sierpnia. - Odpowiedział. 
- Mam nadzieje, że ci się uda! - Odpowiedziałam.

*23 sierpnia 2008r. *

-Denerwujesz się? - Zapytałam przyjaciela. Jesteśmy już  w  XF . Teraz tylko czekać na kolej Liama. Boże ściska mnie w żołądku tak, jakbym to ja miała zaraz tam wyjść i zacząć śpiewać. Cała się trzęsę. 
- Nie bardziej niż ty. - Powiedział i zaśmiał się. 
- LIAM PAYNE PROSZONY! - Odezwał się głos 
- No to idę. - powiedział chłopak i odwrócił się. 
- Liam! - Zawołałam go,a  on się odwrócił. - Powodzenia. - Powiedziałam i pocałowałam go  w policzek. 

*Liam *

- Jak masz na imię? - Zapytał jeden z jurorów.  
- Liam. - Odpowiedziałem
- Ile masz lat? - Zapytał ten sam. 
- 14. -
-Skąd jesteś? - 
- z Wolverhampton. 
- Co nam zaśpiewasz? - 
- Fly me to the moon . - Odpowiedziałem
- Prosimy! - Powiedział. Teraz dopiero się zacząłem denerwować. zaczerpnąłem łapczywie powietrza, i zacząłem :                                                                                                    

Fly me to the moon / Zabierz mnie na księżyc,
Let me play among the stars / Pozwól śpiewać pośród gwiazd, 
Let me see what spring is like / Pozwól mi zobaczyć jak wygląda wionsa
On Jupiter and Mars / Na Jowiszu i Marsie. 

In other words, hold my hands / Innym,  słowy potrzymaj mnie za rękę, 
In other words, Baby kiss me / Innymi, słowy pocałuj mnie, kochanie

Uff skończyłem. 
- Simon, co myślisz? - Zapytał jeden z jurorów. 
- Myślę, że jest w tobie potencjał, ale.. nie jesteś jeszcze gotowy. - Powiedział Simon. Auć. 
- Liam ja już cię polubiłam. Jesteś wspaniały. - Wypowiedziała się blądwłosa kobieta.
-  a ja z kolei uważam, że mogło być lepiej. Masz wielki głos, ale jak dla mnie jeszcze nie umiesz go wykorzystać. Simon? 
- Jestem na nie.- Auć. po raz drugi. 
-Pula? - Zapytał Louis**
- Jestem na tak. - Odpowiedziała jurorka. Jeszcze jedno tak! modliłem się w podświadomości.
- Ja niestety jestem na nie. Przykro nam. 
- Oh jesteście okropni! - Powiedziała Paula. 
- dziękuję. - Powiedziałem po cichu. 
- Do zobaczenia. - Wyszedłem z sali ze łzami w oczach. Mówi się trudno. 

Wyszedłem z sali castingowej. Danielle nadal na mnie czekała. Kochana jest. Popatrzyła mi w oczy. 
- Liam tak mi przykro... - Powiedziała Danielle. Nic nie odpowiedziałem, tylko przytuliłem się do niej i zacząłem płakać. Wstyd? Może to i wstyd, że 14-sto letni chłopak płaczę, ale po prostu czułem, jak moje marzenia się rozpadają. Danielle odsunęła się ode mnie i popatrzyła mi w oczy. 
- Liam nie płacz... Proszę nie płacz... - Powiedziała załamującym się głosem . kontem oka zobaczyłem, że po jej poliku też płyną gorzkie łzy.
- Dziękuje, że jesteś. Kocham cię. Jak przyjaciela. - Powiedziałem, a brązowooka się uśmiechnęła. 
- Chodź! Idziemy na lody! - Krzyknęła. Podciągnąłem nosem i otarłem łzy. 

* 2 lata później *

Stoimy w poczekalni w XF. Postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę. Tym razem uda się. Musi się udać. Oczywiście jest przy mnie Danielle. Nie wiem, co bym bez niej zrobił. 
na bluzce miałem taki fajny numerek z napisem 61898. 
- A teraz przed wami LIAM! - Rozległ się głos. 
- Powodzenia Leeyum. - Powiedziała Danielle. 
- Dzięki - Odpowiedziałem i poszedłem na scenę. 

- LIAM! Jak mówiłem do zobaczenia nie mówiłem tak dosłownie! Dobrze cię widzieć stary. - Powiedział Louise. 
- Nie widzieliśmy cię przez długi czas. Dwa lata?- zapytał Simon.  
- tak, dwa .. Dwa lata. - Odpowiedziałem 
- Co nam zaśpiewasz? - Zapytała Paula 
- Cry me a river- Michaela Bublé - Odpowiedziałam. 
- Zaczynaj. - Powiedział. Gdy tylko muzyka zabrzmiała ja zacząłem : 

Now you say you're loney / Teraz mówisz, że jesteś samotna 
You cry the whole night through / Przepłakałaś całą, długą noc.
Well, you can cry me a river, cry me a river / Cóż, możesz wypłakać mi rzekę łez, rzekę łez,
I cried a river over you / Ja wypłakałem rzeke łez po tobie;

And now you say you love me / Teraz mówisz, że mnie kochasz,
Well, just to prove that you do / Więc, żeby udowodnić, że tak jest, 
Why don't you cry me a river, cry me a river? / Dlaczego nie wypłaczesz rzeki łez? Rzeki łez?
'Couse I cried a river over you / Ponieważ ja wypłakałem rzekę łez po tobie. 


I cried a river, now you can too / wypłakełem rzekę łez po tobie, teraz ty też możesz, 
Cry me a river, cry me a river / Wypłacz mi rzekę łez (x2)


- Simon? - Odezwał się Louis. 
-  To było fantastyczne. - Powiedział Simon klaszcząc. Jezu jaka ulga .
- Paula?- Louis
- Jestem pod wielkim wrażeniem. - Powiedziała wstając. - Gratuluję. - Powiedziała,
- Zgadzam się z nimi. Wspaniałe. 
- Simon? - 
- Tak. 
- Paula? -
- tak -
- Trzy razy tak! Gratulujemy! - Krzyknął Louis. Kamień spadł mi z serca.
- Dziękuję bardzo! - Krzyknąłem i zszedłem ze sceny. Za kulisami od razu rzuciła się na mnie Dan. Niespodziewanie pocałowała mnie w USTA. 
- jestem z ciebie taka dumna! - Krzyknęła po chwili. - Byłeś wspaniały Liam! - dodała.
- dziękuję. - Po chwili w korytarzu zauważyłem moją mamę z rodziną. 
- Liam byłeś niesamowity! - Krzyknęli na raz. 
- dziękuję! - Krzyknąłem. tak zaczęła się moja kariera. Wielka, światowa Kariera z Dan u boku. 
- dziękuję Danielle. Dziękuję, że jesteś. - Powiedziałem. 

                                            ***
  
* To z tym, że jest rok młodsza od Liama to wymyślone XD Na potrzeby            imagina <3
* Louis to ten jeden z jurorów. 
Chcecie kolejną część? 

niedziela, 1 grudnia 2013

XD uwygxih

Boże przepraszam po raz 6969696969669 że nic nie dodaję ;=; Miałam zacząć dodawać, miały się regularnie ukazywać iaginy a tu dupa ;=; Przepraszam, że was zawiodłam ;=; 
Nie będę pisać, że nie mam czasu, że muszę się uczyć...
Mam w huj czasu a nauka... jebać naukę :D
Więc przepraszam, Jedynym moim usprawiedliwieniem może być brak weny. 

Postaram się coś dodawać...
na pewno nie będę pisać na siłę, bo to nie ma sensu. 

mam nadzieje, że chodziarz ta 1 na 6969696 osób czyta XD

Po 2. na tym blogu są 2 inne autorki, z którymi najwyraźniej muszę sobie porozmawiać, bo nic nie dodają. A  i jeżeli czyta to Ewka, to niech wie, że ma wpierdol. XD 
Generalnie chodzi o to, że miała genialny pomysł na Fanfiction " Porwanie "... 

Dobra więc może dodam jeszcze dzisiaj coś... Jak wpadnę na jakiś genialny pomysł XD 

Ale jestem zjarana. Elo. 

Komętujćię XD 

niedziela, 3 listopada 2013

Smutny , ale nie do końca.... O Niallu.

- Niall!  To Koniec! - Krzyknęłam i pobiegłam na górę do sypialni. Boże Alice jesteś idiotką! Jesteś idiotką, bo mu uwierzyłaś, bo mu zaufałaś kolejny raz ! Bo byłaś na tyle naiwna, aby do niego wrócić po tym wszystkim co ci zrobił! Powinnaś zapomnieć, ale nie! Jebane serce wie lepiej.
- Fuck! - Krzyknęłam na cały dom. Zaczęłam płakać i krzyczeć. Chcę umrzeć!

Wyjęłam z szafy niewielką walizkę i zaczęłam wrzucać do niej rzeczy. Wszystkie po kolei. Wzięłam z szafki zdjęcie moje i Nialla. Trzymaliśmy na nim wielkie, czerwone serce wycięte z  kartonu i obklejone brokatem. Byliśmy tacy szczęśliwi, tacy beztroscy. Ale to wszystko się zmieniło od występu Nialla  w X-F . Stał się sławny, zaczął podróżować po całym świecie z 4 najlepszych przyjaciół a mimo tego i tak poświęcał mi mnóstwo czasu.
wyjęłam z szuflady nożyczki i przecięłam zdjęcie w taki sposób, że na jednej połówce byłam ja z połowom serca, a na drugiej Niall z drugą połówką. To z Blondynem wrzuciłam do torby a to drugie położyłam na komodzie z karteczką z dopiskiem " Goodbye". Zeszłam na dół i ostatni raz popatrzyłam na Chłopaka. łzy płynęły po moim policzku jak szalone. Chciałam zatopić twarz w jego torsie i zapomnieć o wszystkim napawając się jego zapachem. Ale nie. To koniec. Wszystko co dobre kiedyś się kończy. moje dobro stoi przede mną i płacze. Niall, to boli, wiesz?

Wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Biegłam przez szare ulice Londynu, płacząc w  deszczu. Dobiegłam do jakiejś ławki i zatrzymałam się. nie miałam już po prostu siły biec. wyjęłam z torby zdjęcie Nialla. przejechałam palcem po jego policzku. Niall ja cię kocham!
- Nie płac.. - Podeszła do mnie jakaś mała dziewczynka.
- Jak masz na imię? - Zapytałam podciągając nosem i biorąc na kolana ok. 2 letnia dziewczynkę.
- Diana. A pani? - Zapytała.
- Alice. Gdzie jest twoja mamusia? - Zapytałam spokojnie dziewczynkę.
- Za chwilę tutaj psyjdzie. Ona tak wolno chodzi. - Powiedziała.

- Diana! Wszędzie cie szukam! - Powiedziała jakaś pani.
- Mamusiu! To jest Alice! - Powiedziała mała.
- Przepraszam za problemy. - zwróciła się do mnie mama Diany.
- Nie ma za co. Diana jest bardzo słodka. - Powiedziałam uśmiechając się. Na chwilę zapomniałam o... No właśnie.
- Przepraszam, musimy iść. Do widzenia. - Powiedziała mama Diany i poszła.
- Pa Alice! - Krzyknęła Diana
- Pa! - Pomachałam rękom uśmiechając się.

Powoli zaczyna się ściemniać. szłam ok. 15 minut ciemną ulicą Londynu. Doszłam do domu Danielle. Od zawsze się przyjaźnimy. Gdy się urodziłam mieszkała tuż koło mnie. Jest rok starsza. Zawsze, kiedy miałam jakieś problemy szłam do niej.  Miałam nadzieje, że otworzy.
- Hej ! Alice! Właź! - Krzyknęła Danielle.
-Hej Danielle.... Mogłabym zostać u ciebie na kilka dni ?- Zapytałam. Nagle do dziewczyny podszedł Liam.
- Hej Alice!  - Powiedział radośnie.
- Hej Liam.. -
- Gdzie masz Niallerka? - Zapytał Radośnie.
- Ja... - Wybuchnęłam płaczem.
- Ups... - Powiedział Liam, a Dan uderzyła go  lekko w klatkę piersiową.
- Idź już. - Powiedziała. Chwile robili do siebie jakieś głupie miny, ale w  końcu szatyn opuścił pomieszczenie.

- O co znowu poszło? - Zapytała Dan , gdy siedzieliśmy w salonie.
- Bo byliśmy na imprezie, z okazji moich urodzin no i on.. Z jakąś babą się lizał, a potem nie wrócił na noc no i.... - Płakałam, a Dan mnie przytuliła.
- Tak mi przykro... ale uważam, że powinnaś z nim pogadać...
- Dan ale ja nie mam odwagi.... nie mogę mu teraz spojrzeć w oczy...
- Spoko, ale żebyś potem nie żałowała. - Powiedziała i wyszła z pokoju.
Długo jeszcze siedziałam w ciszy i wpatrywałam się w szarość za oknem . Myślałam nad słowami Dan. Może serio powinnam z nim porozmawiać?

Usłyszałam dzwonienie mojego budzika i niechętnie otworzyłam oczy. Nie miałam ochoty wstawać. Nie miałam na nic ochoty.
Włączyłam laptopa i zalogowałam się na Facebooka. Było tam pełno postów z tekstem a la " Niall wykonał akustyczną wersję Summer Love! Ciekawe dla kogo?! ''
Bez zastanowienia kliknęłam pierwszy lepszy link. Już po chwili na You Tube pojawił się mój Nialler.
-" Na sam początek chciałbym zadedykować tą piosenkę najukochańszej osobie na świecie. Przepraszam. " - Powiedział i zaczął śpiewać. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach już z pierwszymi słowami piosenki.

Can't believe you're packin' your bags/Nie mogę uwierzyć, że pakujesz swoje walizki.. 
Tryin' so hard not to cry/ Bardzo mocno prubóję powstrzymać się od płaczu
Had the best time and now it's the worst time/ To był najlepszy czas, ale teraz jest najgorszy
But we have to say goodbye/ Ponieważ musimy się pożegnać *


Wiedziałam, że chodzi o mnie... Czyli jednak mu zależy? 

Don't promise that you're gonna write / Nie obiecuj, że będziesz pisać
Don't promise that you'll call/ Nie obiecuj, że zadzwonisz.

Just promise that you won't forget we had it all / Ale obiecaj, że nie zapomnisz o tym wszystkim . 

Może powinnam się z nim spotkać? 

Cause you were mine for the summer/ Ponieważ byłaś moją wakacyjną miłością
Now we know its nearly over/ Teraz wiem, że to pewien konieć **
Feels like snow in september/ CZuje się jak śnieg w sierpniu
But I always will remember/ Ale zawsze będe pamiętać: 
You were my summer love/ Byłaś moją wakacyjną miłością. 
You always will be my summer love/Na zawsze pozostaniesz moją wakacyjną miłością. 

Wish that we could be alone now/Marzę, abyśmy zostali teraz sami
If we could find some place to hide/ Jeżeli moglibyśmy znaleść miejsce, aby ukryć się 
Make the last time just like the first time/ Sprawić, aby ostatni raz był jak pierwszy raz 
Push a button and rewind/ Nacisnąć przycisk i przwinąć.

W jednej chwili odłożyłam komputer i pobiegłam po kurtkę. Przy drzwiach krzyknęłam tylko " wychodzę ".

Biegłam jak pojebana ulicami Londynu. Musiałam Się z nim spotkać . Tak strasznie się boję.. Ale zrobię to!
Gdy już dotarłam do drzwi domu mojego i Horana zawahałam się. W jednej chwili nawet chciałam się wycofać. Boże nie zrobię tego... Głos w mojej głowie kazał mi.. zadzwonić dzwonkiem, a ja pojebana wysłuchałam go. Zadzwoniła... Boże nie! Ja nie mogę... Dobra! Jeszcze mogę się wycofać... Już miałam zejść ze chodów , ale usłyszałam otwierające się drzwi i ujrzałam Jego. Był taki.. biedny... Przygnębiony. Jego oczy były czerwone zapewne od płaczu. na jego twarzy widniał ok. 3 dniowy zarost. Był taki sexowny.
- Alice? - Zapytał niedowierzająco. Patrzyłam na niego z miłością.
- Niall... - Powiedziałam ze smutkiem w głosie... Patrzyliśmy na siebie tak, jakbyśmy się spotkali pierwszy raz.
- Alice... ja... przepraszam... - Mówił, a po jego policzkach płynęły łzy. -Ja przepraszam za wszystko... wszytko, co ci zrobiłem... co cię uraziło... wiem, że nie chcesz mnie znać...- Przerwałam mu łapczywym pocałunkiem. Patrzył na mnie zdziwiony, ale jego oczy się cieszyły.
- Kocham cię. - Powiedziałam . Od tamtej pory jesteśmy parą per-pekcyjną.

poniedziałek, 21 października 2013

UWAGA!

Uwaga!!!
Postanowiłam... nie wiem, czy słusznie... pisć dalej Zarrego Mam nadzieje, że będzieice czytać i komentować tak jak poprzednio . Link do bloga : http://mystoryaboutzarry.blogspot.com/ Przesyłajcie go znajomym, którzy czytali wcześniej, i sami czytajcie!!!

Dziękuję za uwagę.
Kc :*

Boziu

OMFG iqdygoydfqgyqyoidwg Zgon!!!

https://soundcloud.com/onedirectionmusic/story-of-my-life-16-second/s-v1sci <- Włącz *O*

niedziela, 20 października 2013

Louis +18

-Louis idioto zostaw ten materac!- Krzyczałam,  śmiejąc się i próbując odciągnąć ręce Tomlinsona od gumowego materaca. Przez świetną zabawę nad jeziorem nie rozumiałam wpychania na środek jeziora. Tak, mam 17 lat i strasznie boje się wody. A to wszystko przez to, że jak byłam mała naoglądałam się TYTANIC'a .
Po drugie byłam kiedyś z rodzicami i o 5 lat starszym bratem i rodzice... Po pijanemu poszli pływać i już nie wrócili. 
- Ale Em! Czego tu się bać? - Zapytał Louis wypychając mnie baaardzo daleko brzegu. Siedziałam skulona na materacu modląc się, żebym nie spadła, podczas gdy mój ' kochany ' < czujecie ten sarkazm? > Louis i reszta na brzegu zachodzili się ze śmiechu. Odwróciłam się do nich tyłem, a materac zachwiał się.
- Louis! - Krzyknęłam czując jak po moim policzku spływa łza, ale on ma to w dupie. Śpisz na kanapie, Tomlinson. 
Siedziałam tam dobre pół godziny. Było mi zimno, byłam głodna, wściekła i zapłakana. Nagle poczułam ruszanie się wody i ujrzałam najgłupszego na świecie, ale za razem najpiękniejszego  niebieskookiego chłopaka, na którego byłam porządnie wkurwiona. Płynęliśmy, tzn,. ja na materacu, On w wodzie ; tak w ciszy. Co jakiś czas można było słyszeć moje podciąganie nosem lub jego śmiech. Gdy już byliśmy na brzegu on złapał mnie w tali i odwrócił tak, że patrzył mi w oczy. 
- I co mała? Nie było tak źle? - Zapytał z wrednym uśmieszkiem. Ja tylko go odepchnęłam , owinęłam się w ręcznik i odeszłam. 

Szedł za mną, ale nie mógł mnie dogonić. 
- Gdzie idziesz? - Zapytał wciąż rozbawiony całą tom sytuacją. 
- do domu. - Warknęłam zła. 
- Ale to 30 kilometrów. 
- Za miesiąc dojdę. - Powiedziałam nie zatrzymując się. 

Boziu idę już ok. 20 min. i mam dość. Nagle słyszę dźwięk hamulców i widzę podjeżdżające, czarne BMW, które należy oczywiście to Tomlinsona. Jedzie ono tak jakby w moim tempie. Za chwilę słyszę śmiechy, otwierającą się szybę i ..
- Ej mała masz zamiar iść tak jeszcze 29 kilometrów? - Zapytał. 
- Nie! - Krzyknęłam i wsiadłam do auta. Jechaliśmy chwilę  w ciszy, ale Zayn musiał ją przerwać. 
- Wyglądałaś tak słodko, płacząca na środku jeziora. Jak taka mała dziewczynka. - Powiedział zakładając mi włosy za ucho. Zarumieniłam się.
- Zayn! - Krzyknął siedzący za kierownicą Lou przez zaciśnięte zęby. 
Reszta drogi mięła w ciszy i w spoglądaniu co 5 minut Louisa na mnie. 

Weszłam szybko do naszej sypialni. Wciąż byłam wściekła na Louisa. 
- Jesteś taka piękna, kiedy pękasz ze złości. - Powiedział i ujął moją twarz w dłoniach. nie patrzyłam na niego. 
-  Emily POPATRZ NA MNIE! - Wrzasnął. Niechętnie popatrzyłam w jego niebieskie oczy. Widziałam w nich zazdrość, miłość, pożądanie. 
- Jesteś moja, rozumiesz? -  powiedział spokojnym tonem. 
 - Udowodnij.. - Powiedziałam chytrze się uśmiechając.
- Dobra.- 
- ale najpierw mnie złap. - Powiedziałam i zaczęła uciekać. Biegłam jak pojebana przez wielki dom, zwracając na siebie spojrzenia całej czwórki .
Przebiegłam koło Zayna. ' Taka seksowna' - rzucił pod nosem a ja tylko krzywo na niego popatrzyłam. Nagle przez moją nieuwagę wpadłam w ramiona Louisa. 
- Mam cię. - Powiedział do mojego ucha przygryzając jego płatek, przerzucił mnie przez ramię i zaniósł na górę. Z powodu braku czasu na przebranie się byłam w moim bikini. 
Louis położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął całować mój brzuch. swoimi włosami łaskotał mnie delikatnie, na co się uśmiechnęłam.
-uwielbiam, jak się uśmiechasz. - Powiedział i wrócił do całowania, tym razem na szyi. Delikatnie zjeżdżał niżej, a gdy dotarł do obojczyka wsunął ręce pod moje plecy, aby rozpiąć stanik. Gdy pozbył się już górnej części stroju zaczął składać pocałunki na moich piersiach i w okolicach. Mój oddech stawał się coraz to bardziej przerywany. W końcu Tomo zaczął zjeżdżać niżej . Gdy dotarł do dolnej parit mojego stroju, nie mogąc już dłużej wytrzymać ściągnął ze mnie majtki. kciukiem zataczał kółka po wewnętrznej stronie moich ud. Nagle wsunął we mnie jeden palec i zaczął nim szybko poruszać. Wiłam się pod nim. Jest mi tak cholernie dobrze! 
Nagle przestał. Przekręcił mnie tak, ze siedziałam na nim, a on sam położył sobie ręce za głowę. Przygryzłam lekko wargę na widok jego idealnego torsu. 
Zaczęłam składać na nim pocałunki schodząc niżej i niżej. Zębami złapałam gumkę od jego jeszcze mokrych bokserek i powoli je ściągnęłam. ''Niechcący " musnęłam jego 'przyjaciela' na co on jęknął. 

Wzięłam jego przyjaciela w ręce i przejechałam wzdłuż niego. Szatyn jęknął. 
Wzięłam g do ust, i zaczęłam szybko poruszać. kiedy poczułam, że chłopak jest na skraju przestałam. 
Lou przekręcił mnie tak, że stal między moimi nogami. całował mnie namiętnie, a ja odwzajemniałam jego pocałunek. Nagle Lou wszedł we mnie nie postrzeżenie  Z moich ust wydobył się jęk. Jęk pełen bólu, ale także podniebienia. 
 - Lou... - mówiłam, a łzy swobodnie spływały po mojej twarzy. chłopak  nie reagował. 
- Louis to boli... - kontynuowałam, a chłopak przestał się ruszać. 
- Przepraszam. - Powiedział i przytulił mnie. 
- kontynuuj  - Powiedziałam znów chytrze się uśmiechając. Lou zaczął delikatnie, ale stanowczo się poruszać. Z moich ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Louis poruszał się szybciej i szybciej. Czułam się jak w niebie. przygryzłam swoją wargę, aby choć trochę stłumić jęki. Krzyczałam jego imię . Doszliśmy w jednym momencie. Zmęczeni upadliśmy na poduszkę. 
- Emily jesteś genialna! - Powiedział Lou nie mogąc złapać oddechu. 
- Wiem. I tak cię nienawidzę, za to nad jeziorem . - powiedziałam  uśmiechając sie. Popatrzyliśmy sobie w oczy. 
- Dobranoc, Em.
- Dobranoc Boo - Zasnęliśy wykończeni. 

Smutny < chyba > o 1D < Nie mój!!!>

Oglądasz teleexpress, a na podłodze siedzi dwójka twoich dzieci, które się grzecznie bawią. Nagle słyszysz, jak w telewizji rozlega się głos prezentera: "Pamiętacie jeszcze przełomy zespołu One Direction? Wielu z was zapewne do tej pory śledziła ich życiorys. Niestety, jak już wiemy zespół zakończył działalność kilka dni temu. Grali równo 50 lat. Filmik, który przedstawili poruszył serca wielu fanów. Cała nasza załoga ubolewa wraz z Wami. A teraz sport..."
Nic nie świadoma włączasz szybko komputer i szukasz jakiś wiadomości na ten temat. Rzeczywiście, w internecie aż huczy od tego typu wiadomości. Ze łzami w oczach otwierasz link pewnego filmiku. Ukazuje on wszystkie lata, które przebył zespół. Nie zatrzymywałaś już łez, które zgromadziły się w ten czas. Zadzwoniłaś do swojej przyjaciółki i poprosiłaś, aby zaopiekowała się maluchami. Jak już przybyła, Ty pojechałaś w pewne miejsce. Miejsce gdzie to wszystko się zaczęło. Do domu Twoich rodziców. Bez słowa przywitania ruszyłaś do swojego starego pokoju i z hukiem zaczęłaś przeszukiwać wszystkie kąty, szukając tego pudła. W końcu się udało. Znalazłaś karton z podpisem "1D". Otwierając zaczęłaś przeglądać wszystko co Ci się napatoczyło w ręce. Drżącą dłonią podniosłaś z dna kartonu zdjęcie. Zdjęcie z dnia, kiedy ich poznałaś. Kiedy dali Ci autografy. Kiedy Cię przytulili. Kiedy podziękowałaś im za wszystko. Kiedy to wygrałaś życie... Obróciłaś je i przeczytałaś dedykacje skierowaną dla Ciebie.
" Zawsze będziesz naszą księżniczką. Nawet jeśli nas już nie będzie, nie zapomnimy o Tobie. Stałaś się naszym życiem. Nie tylko Ty chciałaś podziękować. My także. A więc... Dziękujemy. One Direction. xx " Podniosłaś też kartkę specjalnie od (imię twojego idola z 1D). Osobne zdjęcie z nim i podpis z tyłu.
" Jeśli kiedyś zwątpisz w to co kochasz, jeśli kiedyś będziesz smutna, jeśli kiedyś nas zabraknie, a po twojej twarzy spłyną łzy i spojrzysz w niebo - zrobię to samo. Będę wiedział, że to zrobiłaś, bo stałaś się cząstką mnie. Kocham Cię xx " Zrobiłaś to, a po chwili zawibrował Twój telefon. Powiadomienie z TT:

(Twój ulubieniec z 1D) dodał Tweeta: " Niebo tej nocy jest piękne, czyż nie? " I wiedziałaś, że to prawda. Po prostu wiedziałaś, że tak musiało się stać. Ale to nigdy się nie skończy. Dusza wszystkich Directioners jest powiązana z ich duszami. Wasze serca tworzyły całość i wszyscy razem przetrwacie, aż do śmierci...
http://34.img.v4.skyrock.net/3956/87643956/pics/3170472873_1_12_IRYfBIaS.gif


via. Harry Styles Poland


Awww <3

czwartek, 17 października 2013

Przeprosiny i ktrótki imagin o...

Jeju przepraszam! Jak ja dawno nic nie dodawałam ;_;
Przepraszam i postaram się to naprawić. 
łapcie tu krótki imagin o...a z resztą sami zobaczycie o kim ;)

Dzień 1
Każdy dzień jest dla mnie jak udręka. Co dziennie muszę patrzeć na ciebie razem z nią... Pamiętasz jeszcze jak przychodziłeś do mnie i żaliłeś się jak to ona cię wkurza? No tak przecież wiadome było że w końcu jednak ją polubisz. Teraz nie mówisz już "A ona to zachowuje się jak rozwydrzony bachor" tylko "Ona jest taka śliczna i na dodatek taka mądra". To tak boli... Jeszcze tak nie dawno to ze mną spędzałeś każdą wolną chwilę.

Dzień 2
To nie może się tak skończyć! Muszę walczyć o swoją miłość, nie odpuszczę tak łatwo. Trzeba spróbować się do ciebie zbliżyć i dać ci jakiś znak na to że jesteś dla mnie całym światem

Dzień 3
W sumie to można było się tego spodziewać. Ty masz mnie po prostu w dupie. Ja ci coś proponuje a ty to tak po prostu olewasz. Pytam się czy gdzieś wyjdziemy, ale ty od razu się czymś wykręcasz. Czemu nie może być tak jak kiedyś?!

Dzień 4
Nie wierzę! Kiedy dziś byliśmy razem u ciebie i ona nagle przyszła ty mnie po prostu wyprosiłeś! Wiesz jak to zabolało!? Czy ty w ogóle myślisz?

Dzień 5
Dzisiaj mieliśmy być u ciebie bo miałeś jakieś ważne wieści. Kiedy wszyscy byliśmy już na miejscu powiedziałeś że bierzesz ślub z El! Tego było już dla mnie za dużo. Ile sił w nogach biegłem do domu. Nie zważałem na nic ani na nikogo, chciałem być już po prostu siebie  Gdy byłem na miejscu wbiegłem do łazienki po czym z dolnej szuflady wyjęłam żyletkę, którą robiłem co raz to mocniejsze rany. Wszystko w okół mnie we krwi a ja resztkami sił piszę ostatnie teksty w tym dzienniku byś wiedział jaki byłeś dla mnie ważny i ile dla mnie znaczyłeś. Zawszę będę przy tobie.

Twój na zawsze, Harry

~Tomi

niedziela, 13 października 2013


Elizabeth - Ty. 16 lat. Twoi rodzice, Margaret i Thomas są alkoholikami. 




---


- Hej Liam! - Powiedziałam do chłopaka wchodząc do omówionej kawiarni. 
- Hej piękna. - Powiedział. 
- Przestań! - Powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Choć w głębi ducha jakoś nie chciało mi się śmiać. Zamyśliłam się chwilę. Nad sensem życia, nad sensem istnienia. Nad tym, po co cierpimy i umieramy, przychodzimy na świat i Przeszkadzamy wszystkim? Aczkolwiek w moim przypadku tak było.
- Ej piękna.. Coś do picia? - Zapytał i zarazem wyrwał mnie z zamyślenia Liam. 
- Ja... Wodę poproszę. - Powiedziałam wciąż rozkojarzona. 
- Nad czym tak myślałaś? - Zapytał zaciekawiony dotykając mojej dłoni, leżącej na stole. 
- Nie... Nad niczym. - Powiedziałam powoli wracając do rzeczywistości. 

Gdy kelner już przyniósł nasze napoje, zaczęliśmy powoli opróżniać szklanki. 
- Co tam u ciebie? - Zapytał Liam.
- Źle. Bardzo źle. - Powiedziałam patrząc w szklankę. 
- iemu? - Zapytał jak małe dziecko. 
- Rodzice piją, kłócą się, a ja nie mogę się wyprowadzić, bo nie mam skończonych 18 lat. - mówiłam mieszając rurką w szklance. 
- Um... To chodź do mnie. Mam dużo miejsca w domu. - Powiedział, chcąc dodać mi otuchy. 
- Nie mogę. Nie moge ich zostawić. Oni tam mogą się pozabijać. - Trzymałam na swoim
- Ojtam. To chyba lepiej. - Powiedzieł. 
- Liam! To moi RODZICE! - Wykrzyczałam zdenerwowana. Jak on w ogóle śmiał?
- Przepraszam. Po prostu nie wierzę, że tacy ludzie mogą stworzyć coś tak pięknego.- Uśmiechnęłam się. 
Odruchowo popatrzyłam na zegarek.
- Liam.. Muszę iść.. do tego piekła potocznie nazywanego domem. - Powiedziałam smutno. 
- Why? - Zapytał i zrobił słodkie oczka.
- Moja... "Mama" Ma urodziny. Przepraszam.. - Powiedziałam, wstałam i już miałam odejść ale Liam złapał mnie za nadgarstek, gwałtownie odwrócił i wpił się w moje usta z namiętnością ujmując moją bladą twarz w dłonie. Całowaliśmy się chwilę. 
- żegnaj i powodzenia - Powiedział uśmiechając się do mnie. 
- papa! Kocham cię. - Powiedziałam odchodząc i rzucając w jego stronę tęskne spojrzenie. 

Weszłam do domu. Nie słyszałam krzyków. Pewnie opici leżą gdzieś tam w kącie. - pomyślałam. w całym domu śmierdziało alkoholem. Weszłam do mojego pokoju, w którym jedynie pachniało perfumami Liama. Powoli zaciągnęłam się zapachem chłopaka wypuszczając powietrze. Miałam dość wszystkiego. 

Wyciągnęłam z toaletki małą, metalową żyletkę i bez namysłu zrobiłam jedno , stanowcze cięcie. 


Jedno za tatę, który pije.

Drugie za mamę, która pije.

Trzecie za brata, który ma wszystko w dupie i się wyprowadził bo miał dość.

Czwarte za to, że tak bardzo brakuje mi jego wsparcia.

Piąte za to , że rodzice się kłócą... 

Szóste... Szóste jest takie bez powodu. 


Wytarłam delikatnie krew, która spływała po moim nadgarstku. Naciągnęłam rękawy, żeby nie było widać świeżych blizn. Taa.. Jakby kogoś to obchodziło..

Nagle po całym domu rozległo się pukanie. Nie liczyłam na to, że ktokolwiek poza mną mógłby otworzyć te zasrane drzwi. Zeszłam więc na dół mi udałam się w stronę drzwi. Szarpnęłam za klamkę, a po 2 stronie stał najpiękniejszy chłopak na świecie - Mój kochany Leeyum. 
- Hej! - Powiedziałam uradowała.
- Siems ! Mała zostawiłaś telefon w kawiarni i postanowiłem ci go oddać. 
- Dziękuję. Zaprosiłabym cię do środka ale... 
-Znowu się zchlali? - Zapytał Patrząc na mnie. 
- Tak. - Powiedziałam a po moim policzku spłynęła zła.
- Oj no nie płakusiaj. Chodź! - Powiedział ciągnąć mnie za rękę w stronę auta. 
- Gdzie? - Zapytałam zdziwiona. 
- No jak to gdzie? Do mnie. - Powiedział.

Po chwili byliśmy w domu Liama. Siedzieliśmy na kanapie oglądając jakiś tam film.
- umm.. Może pójdę zrobić coś do jedzenia..?- Popatrzyłam na chłopaka pytająco. 
- Spoko. Chodź, pomogę ci! - Powiedział pełen entuzjazmu. 

Weszliśmy do kuchni. Wzięłam w rękę chleb i odruchowo podciągnęłam rękawy na wysokość łokci. Zaczęłam smarować kanapkę dżemem. 

-Elizabeth znowu się cięłaś! - Krzyknął Liam patrząc w moją stronę. Niechętnie odwróciłam wzrok w stronę chłopaka. 
- Liam ja już nie mogę! - Powiedziałam i wybuchnęłam płaczem. - Ja.. Ja już nie wytrzymuje! Liam! - Powiedziałam i znów zalałam koszulę szatyna łzami. 
po chwili Liam odsunął mnie od siebie. 
- Poradzimy sobie. 
- ale.
- Kocham cię. - Powiedział patrząc na mnie tymi swoimi pięknymi oczami. za chwilę wziął mnie na ręce i posadził na blacie. 
- Elizabeth Sophie Payne - Czy on powiedział do mnie Elizabeth Payne? * - Nie . Wolno. Ci. Skrzywdzić. Twojego. Pięknego. Ciała. - Powiedział, między każdym słowem całując jedną z blizn. Łzy strumieniami spływały po moich policzkach. 
- Kocham cię i nie chcę cię stracić. - Powiedział i złączył nasze usta w pocałunku. 




---

* Hyhy myśleliście, że poprosi ją o rękę? Ja też nie XD

Zjebałam początek.. Środek i koniec też zjebałam XD Cały imagin jest zjebany xd 


poniedziałek, 7 października 2013

Przeprosinowy ! < #+18 ; #Zayn >

Na wstępie chcę przeprosić, że imaginy się nie pojawiają, ale ja mam drugiego bloga, a jak gadam z Ewką to ona mówi, że nie ma za dużo czasu na pisanie bloga. Obiecuje, że teraz będę się starać wrzucać jakoś tak,... częściej niż raz na rok. Mam nadzieje, że nie będzie focha XD A tak między nami gadałam z Ewką i ona mi zdradziła o czym ma być " Porwanie " i muszę ją przycisnąć, bo sama chcę to przeczytać. Ewka pokemonie pisz! X3 :* A więc tu macie taki przeprosinowy +18  z Zaynem XD 
Miłego czytania !

Włącz piosenkę! ---> 




---
 Poniedziałek *7 paździerkika * godz. 11:25. 

Jeszcze 10 minut i dzwonek! Mówi moja podświadomość. Boże na fizyce gościu zawsze tak zamula... 
- Carly do tablicy! - Krzyknął nauczyciel a ja się wzdrygnęłam na nagłe przerwanie ciszy w klasie.Niepewnie ruszyłam w stronę nauczyciela. czułam na sobie spojrzenia całej klasy a wszystko przez mój stój. Stanęłam przed tablicą patrząc na nią. Nigdy nie ogarniałam fizyki. To taka czarna magia. 
Aż z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić! Więc mam na imię Carly, Carly McCarney < Karli Makkartnej > Mam 15 lat, jestem w 3 klasie gimnazjum i wyglądam mniej więcej tak. Nie uważam się za specjalnie piękną, ale jakoś tak brzydka też nie jestem. A wracając do lekcji stoje przy tablicy i nawet nie wiem, o czym rozmawiamy. 
- Uhh! - Powiedział nauczyciel - Siadaj, ale następnym razem masz uważać! - Powiedział dość donośnie. Cała, dosłownie cała klasa się na mnie patrzyła. 

Następna lekcja - Historia. Kolejna magia. No więc coś tam o praczłowieku, Bla, Bla , Ble. Nagle poczułam wybrowanie mojego telefonu. Odblokowałam i przeczytałam SMS'a. 

Od : Malik! 
Treść: W tej krótkiej sukience wyglądasz tak Mniamuśnie. Brałby. ^-^
Sam Sexxx *u*

Popatrzyłam się na Mulata i w jednej chwili zrobiłam się cała czerwona. On to niestety zauważył, Bo razem z Harrym uśmiechali się dziwnie. 

*Przerwa* 

Wkładałam moje książki do szafki, po czym ją zamknęłam i ruszyłam w przeciwnym kierunku. Szłam pewnie przed siebie, kiedy nagle na kogoś wpadłam. Popatrzyłam w górę i dostrzegłam te piękne czekoladowe tęczówki tego debila, Malika. 
- Łoł gdzie to tak biegniesz, Mała?- Zapytał z firciarskim uśmiechem. 
- Nie twoja sprawa. - Odpowiedziałam chamsko. 
- ooo Ktoś tu ma niewyparzony język. - Powiedział Mulat, a w tej samej chwili pojawił sie za nim Harry. Jak na zawołanie. 
- Zadziorna. Lubię takie! - Powiedział i Zamruczał. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc tylko odwróciłam się i ruszyłam do przodu. 

Kolejne 2 lekcje i kolejna przerwa. Idę sobie korytarzem rozglądając się ostrożnie. jak na razie spokój, nigdzie nie widać Lokersa i Czekoladowookiego. Idę przed siebie rozglądając się dookoła i znowu na kogoś wpadłam. KOBIETY TY PACZ PRZED SIEBIE! - Krzyczałam na siebie. 
- Przep.. - powiedziałam patrząc do tyłu - To znowu ty?! - Zapytałam wkurzona. 
- Jakaś ty wredna... - Powiedział i popatrzył się ... Na mój dekolt! Świnia! - Pomyślałam i nie myśląc sprzedałam mu z liścia. Chłopak złapał się za policzek. 
- O ty mała... - Nie dokończył. 
- Muszę lecieć !- powiedziałam i zaczęłam biec w przeciwną stronę. Wiecie jak trudno biega się w martensach?!
Biegłam dalej, ale coraz wyraźniej słyszałam za sobą kroki. Nagle poczułam szarpnięcie i gwałtowny odwrót. 
- Nie powinnaś mnie policzkować za nic. - Powiedział przez zaciśnięte zęby Zayn. 
- Proszę nie bij... - powiedziałam zamykając oczy. Nagle poczułam coś ciepłego na moich wargach. takie wspaniałe uczucie... Zayn mnie pocałował < Nie no serio?! XD > Niepewnie popatrzyłam w jego oczy, w których widziałam triumf i radość... Odwzajemniłam pocałunek wplątując palce w jego ciemne, idealnie ułożone włosy. 
Tak, wiem, że ten gif rozprasza XD 
- Nikt nie dotyka moich włosów. -  Powiedział, gdy już przerwaliśmy pocałunek.- Nawet takie ślicznotki. - Powiedział . Jego twarz była blisko mojej.
- Nie jestem śliczna. - Powiedziałam, zgodnie zresztą z prawdą.
-Jesteś.Jesteś piękna. -Powiedział i musnął mój policzek. 

W jednej chwili w jego oku zobaczyłam błysk pożądania. Chwilę później, chłopak znów wpił się w moje usta, ale tym razem zachłanniej i bardziej tak... Dominująco. Podobało mi się. Nie zwróciłam uwagi na jego ręce wślizgujące się pod moją sukienkę i jeżdżące po moich plecach. 
- Zayn.. - Mówiłam drącym głosem - Nie tutaj... 
- spoko- Powiedział i słodko się uśmiechnął. Za chwilę wziął mnie na ręce i wsadził do bardzo drogiego auta, a z kieszeni wyciągnął do niego kluczyki. Po 5 minutach drogi zatrzymaliśmy się pod wielką willą. 
- Wow.. - Powiedziałam patrząc na nią. 
- Podoba ci się? - Zapytał z głupim uśmieszkiem. - Wiem, że tak. -
- Mieszkasz sam? - Zapytałam 
- Nie. Z 4 kumpli. Z Harrym, Niallem i Liamem z 3C i z Louisem. 
- To ten z Liceum? - Zapytałam nieśmiało. 
- Tak. - Powiedział, popatrzył na mnie i słodko się uśmiechnął. juz pokochałam ten uśmiech. 
Weszliśmy  po kręconych schodach na górne piętro, najprawdopodobniej do sypialni Zayna. Była ona wielka, miała niebieskie ściany, zielony dywan, a na  ścianie wisiał wielki 40 calowy telewizor i podłączona do niego konsola Ps3.
Obok telewizora na półce poukładane były gry, min. Diabolo III , Fifa 13 i 14, NFS Most Wanted itp. Typowa sypialnia typowego bogatego dzieciaka. 

Stanęłam przodem do Mulata, a ten złączył nasze usta w  namiętnym pocałunku, który odwzajemniłam. 

"Czy miłości można się nauczyć?
czy jest ona jakimś rodzajem nauki? 
Czy może jest ona narkotykiem, 
który uzależnia i niszczy od środka? 
Miłość potrafi ranić, ale też zadowalać. 
W zasadzie całe życie poznajemy tajniki
tego, co nazywamy szczęściem. "

W pewnym momencie , Zayn pchnął mnie na łóżko stojące za mną , a sam zawisł nade mną podpierając się rękami. Zaczął całować moje czoło, policzki, usta , szyję, Obojczyk. Powoli ściągnął ze mnie dżinsową bluzę < Nie wiem, jak to nazwać. > Zaczął dobierać się do zapięcia sukienki. gdy już się z nim uporał leżałam przed , a właściwie pod nim  w czarnej koronkowej bieliźnie. 

Zayn przekręcił nas tak, że teraz ja siedziałam na nim. powoli ściągnęłam z niego czerwoną bejsbolówkę  a następnie białą bluzkę, którą miał pod spodem. Zaczęłam całować go po obojczyku, schodząc niżej. Słyszałam jak Mulat cicho sapie. Składałam pocałunki na jego podbrzuszu. Nagle jego spodnie zaczęły jakoś tak cholernie mi przeszkadzać. Odpięłam powoli guzik "niechcący " Zahaczając o jego wybrzuszenie na bokserkach. 

Kiedy już pozbyłam się jego spodni zaczęłam bawić się gumką od jego bokserek. Uniosłam ją lekko, aby za chwilę nią strzelić. Chłopaka przeszły dreszcze. uśmiechnęłam się zadziornie i ścisnęłam jego "przyjaciela", a on cicho jęknął. 
- Carl, Proszę... - Powiedział zagryzając wargę, aby nie jęczeć. 
Taki mały szczeniaczek z niego <3
ściągnęłam jego bokserki i od razu przeszłam do rzeczy. Zaczęłam zataczać kółka na czubku jego przyjaciela, co go bardzo podnieciło. Za chwilę wzięłam go do ust i zaczęłam delikatnie ssać. Chłopak cicho jęczał. Zaczęłam sobie pomagać rękom, aby efekt był większy < XD ? > Kiedy zauważyłam, że chłopak zaraz dojdzie maksymalnie przyśpieszyłam, ale nie pozwoliłam mu dojść. teraz on przekręcił nas tak, że leżałam na łóżku, a on zajął miejsce pomiędzy moimi nogami, aby mógł byś bliżej. zaczął jeździć rękom po moim brzuchu specjalnie omijając najczulszy punkt. 

Chwilę potem pocałował moje podbrzusze i wsadził we mnie jeden palec. Zaczął nim szybko ruszać a  z moich ust wydobył się cichy pisk. Dołożył kolejne dwa palce a ja jęknęłam. Ruszał nimi szybko. Prawie doszłam, ale chłopak oczywiście musiał się na mnie zemścić i nie dopuścić do tego. 
Zajął z powrotem miejsce między moimi nogami i popatrzył na mnie. Gdy nasze spojrzenia skrzyżowały się , Mulat uśmiechnął się i pokazał te swoje białe ząbki. Poszłam w jego ślady. Chwilę później Zayn wszedł we mnie szybo. 
Jęknęłam z bólu, ale i z  podniecenia. Zaczął się coraz szybciej poruszać a ja jęczałam. Bolało jak cholera, ale powoli zaczęłam się przyzwyczajać. 

- Z..Zay..Zayn,,, - Powiedziałam jąkając się. chłopak chyba mnie zrozumiał, bo znacznie przyśpieszył. Chwilę później przyjemność zalała mój organizm, a my zastygliśmy bez ruchu. 

- Ej mała jest już późno... Może zostaniesz na noc? - Zapytał Zayn. 
- Spoko ale nie mam piżamy... - powiedziałam, a Zayn rzucił we mnie swoją koszulką, która zatrzymała się na mojej głowie. 
- O ty! - Krzyknęłam i rzuciłam się na niego z poduszką. Zayn mi ją wyrwał i zaczął mnie łaskotać.
-STOP! STOP!! - Krzyczałam tarzając się po łóżku ze śmiechu. Zayn patrzyła na mnie, a ja ciężko dyszałam nie mogąc złapać oddechu po zabawie < W łaskotanie oczywiście, ZBOCZUSZKI ^-^ > 
Nagle zaburczało mi w brzuchu XD Ale tak głośno. Popatrzyłam na ciemnowłosego, a ten na mnie. Wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. 

Zeszliśmy na dół, aby coś zjeść. Na dole jednak usłyszeliśmy śmiechy.
- ej ! idzie zakochana para! - Krzyknął Niall a wszyscy jak na zawołanie zaczęli bić brawo. 
- "Zayn! Szybciej! " - Harry próbował mnie naśladować. W tej chwili spaliłam buraka. Przytuliłam się do Zayna, chowając twarz w jego torcie, żeby nie było tak widać mojej czerwonej twarzy. 

Taki tam normalny dzień w szkole. Z Zaynem jesteśmy parą XD a Hazz to idiota. XD 



***


Ej podoba się? Jest 00:45, tata się drze na mnie, że nie śpię , a ja imagina pisze xd POZDRO <3 
Mam nadzieje, że ktoś jeszcze czyta tego bloga... Miałam jeszcze taki pomysł, żeby napisać 2 część"Zarrego Payne"< Tak, nie przewidzieliście się! > Ale nie wiem jeszcze, czy ewka nie zacznie pisać porwania... Obgadamy to. BUZIACZKI Wy moje ZiemniaczkI XD

poniedziałek, 23 września 2013

Urodzinowy Hazzuś by Kamila XD

Trochę spuźniony, ale to ja zjebałam sprawę :\\


Londyn wiosną to coś zarazem pięknego i okropnego. Piękne jest to jak przyroda budzi się do życia: rozkwitają kwiaty, wszędzie robi się zielono. Hyde Park wygląda pięknie... Okropne jest to że ciągle pada i wszędzie jest pełno błota i jest okropnie ślisko... Ale, wiosna to nie tylko czas budzenia się przyrody, wtedy wszystkie pary wychodzą na ulice i idą za rękę przez miasto, w zimie tak tego nie widać... Wtedy też zaczynam żałować że dalej jestem sama. Za każdym razem, gdy widzę jakąś parę myślę co by było, gdybym to ja była na miejscu tej dziewczyny...Na szczęście mam moich przyjaciół: Veronicę i Chrisa. Oni zawsze mnie pocieszają. Wiedzą też że zawsze na wiosnę mam doła, więc wtedy starają się powstrzymywać od okazywania sobie czułości. A tak, zapomniałabym: Veronica i Chris są parą...
- Hej, Eva!! Słuchasz nas?- powiedziała Veronica, machając mi ręką przed nosem.
- Przepraszam, zamyśliłam się...- powiedziałam.
- Pytałem, czy idziesz z nami do kina?- powiedział Chris.
- Wiesz co, nie mam ochoty. Zostanę w domu...- powiedziałam. Wiedziałam że wybraliby jakąś komedię romantyczną, co równa się sali pełnej zakochanych. Nie, miałam ochoty się temu przyglądać...                                             
- Ale dlaczego?- zapytała Veronica.
 - Po prostu nie. Ale wy idźcie. 

- Na pewno?- dopytywał Chris. 
- Na pewno idźcie.- powiedziałam, machając rękami na znak żeby szli. Po chwili usłyszałam dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi. Westchnęłam cicho, i włączyłam mojego laptopa. Czekając aż się włączy rozejrzałam się pomieszczeniu. Salon był dość duży, miał kremowo- jasnobrązowe ściany, pod jedną ze ścian stała kanapa (na której właśnie siedziałam), obok stał szklany stolik. Naprzeciwko kanapy stała drewniana biblioteczka. Mieszkałam z moimi przyjaciółmi w penthousie w centrum Londynu. Mogliśmy sobie na to pozwolić ponieważ, moje rodzice i rodzice Chrisa byli znanymi prawnikami, mieli wspólną kancelarię prawniczą, obsługiwali największe londyńskie firmy, z resztą ja i Chris poszliśmy w ich ślady. Studiujemy prawo na Oxfordzie, własnie mamy przerwę wiosenną. Veronica była znaną modelką. Ale cóż, nie dziwię się. Dziewczyna była niesamowicie piękna. Długie jasnobrązowe włosy, długie, proste nogi, piękna twarz, a do tego była wysoka i niesamowicie szczupła. Przy niej naprawdę można mieć kompleksy. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mojego laptopa, szybko wpisałam hasło i włączyłam internet. Sprawdziłam Twittera i Facebooka. Nigdzie nic się nie działo. Wyłączyłam laptopa i wyjrzałam przez okno. Przestało padać!!! Szybko zdecydowałam się na spacer. Poleciałam na drugie piętro mieszkania, do swojego pokoju. Szybko się ubrałam, zgarnęłam komórkę, portfel i klucze do mieszkania. Jak na skrzydłach zbiegłam po schodach, podbiegłam do drzwi i szybko wyszłam z mieszkania. Zamknęłam drzwi i poszłam w kierunku windy. Zjechałam na parter i szybko wypadłam z windy. Gdy wyszłam z apartamentowca, trochę zwolniłam żeby nie rzucać się w oczy. Szybko doszłam do Hyde Parku. Spacerowałam z dobre dwie godziny, zegar w telefonie wskazywał już 18, postanowiłam, wracać do domu. Przy wyjściu z parku wiatr zerwał apaszkę z mojej szyi. Nie wiele myśląc, pobiegłam za nią w głąb parku. W pewnym momencie zniknęła za zakrętem.Gdy i ja minęłam już zakręt, ujrzałam cudnego chłopaka... Trzymającego moją apaszkę... Szedł w moją stronę.
 -Zgaduję że to twoje.- boże, jaki głos. - Tak, dzięki.- powiedziałam, a on podał mi apaszkę. Szybko ją założyłam. - Harry.-powiedział. - Eva. - powiedziałam,wyciągając dłoń w jego kierunku, a on zamiast ją uścisnąć, złapał ją, delikatnie podniósł do góry i pocałował. - Miło poznać. - Mi ciebie też.- odpowiedziałam. - Mam pytanie.- zaczął.- Może pójdziesz ze mną na kawę? - Chętnie.- odpowiedziałam. Ruszyliśmy w stronę najbliższej kawiarni. - Więc, ile masz lat?- zapytał. - 19. A ty?- zapytałam. Chłopak popatrzył na mnie, jakbym powiedziała coś dziwnego. - Też 19.- odpowiedział po chwili.- Więc, czym się zajmujesz?- zapytał. - Studiuję . A ty?- znowu ten wzrok!!! - Jestem muzykiem.- odpowiedział.- Co studiujesz? - Prawo na Oxfordzie. - Oxford?! Poważnie?- zapytał. - Tak, a co? - A nic, jesteś dla mnie za mądra.- powiedział, a ja się zarumieniłam.- Słodko wyglądasz gdy się rumienisz.- powiedział a ja szturchnęłam go lekko. Po chwili byliśmy już w kawiarni. Po paru minutach przyszedł do nas kelner, chcąc przyjąć zamówienie.Zamówiliśmy sobie po gorącej czekoladzie. Po odejściu kelnera, dalej kontynuowaliśmy naszą rozmowę. Przerwaliśmy tylko raz gdy przyszedł kelner z naszymi napojami. Po jakiś dwóch godzinach, wyszliśmy z kawiarni. W trakcie naszej rozmowy wymieniliśmy się numerami telefonów. Harry uparł się że mnie odprowadzi. Po 15 minutach byliśmy pod moim budynkiem. - To tu.- powiedziałam. - Już?- zapytał. - Tak. - Wiesz co? Bardzo miło spędziłem dzisiaj ten czas, może umówisz się ze mną jutro?- zapytał. - Bardzo chętnie. - Naprawdę?- zapytał z ekscytacją w głosie. - Tak. - To świetnie. Wpadnę po ciebie o 18. - To, do zobaczenia.- powiedziałam. - Pa.- powiedział, całując mnie w policzek.- Jak on uroczo pachniał - Pa.- powiedziałam kierując się w stronę apartamentowca. Podczas jazdy windą, myślałam o nim i o tym że go skądś kojarzę... Po wjechaniu na piętro, szybko podeszłam do drzwi, otwarłam je, weszłam do środka i zamknęłam je na klucz. Skierowałam się do swojej sypialni, przebrałam się w piżamę i wsunęłam się pod kołdrę. Po chwili zmorzył mnie sen.
***
Obudziłam się o 14!!! Do ran... spotkania z Harrym zostało mi tylko 4 godziny. Wypadłam z pokoju, prosto do kuchni. Szybko zabrałam się za bardzo spóźnione śniadanie. Podczas jedzenia, oglądałam wywiad z jakimś boys-bandem, One Direction, czy coś takiego... Moją uwagę przykuł jeden członek tego zespołu... Dlaczego mi nie powiedział? Dlaczego nie powiedział że jest sławny? Nie przychodziło mi do głowy żadne sensowne wytłumaczenie. No, cóż dowiem się dzisiaj. Po śniadaniu wskoczyłam pod prysznic. Po kąpieli, spojrzałam na zegarek.. Była już 16!!! Szybko wzięłam się za szukanie ciuchów, na dzisiaj. W końcu, po godzinie znalazłam odpowiedni zestaw. Szybko go ubrałam i wzięłam się za makijaż. Wyrobiłam się na 15 minut przed czasem. Poi tych 15 minutach dostałam SMS-a od Harrego: Zejdź na dół. Szybko, zjechałam windą nie zamykając drzwi bo Veronica była w domu. Po wyjściu z budynku, ujrzałam go opierającego się o auto. - Cześć.- powiedział. - Hej.- powiedziałam. - Coś się stało?- zapytał. - Dlaczego mi nie powiedziałeś?- zapytałam, a on szybko zrozumiał o co mi chodzi. - Ponieważ, wokół mnie kręci się pełno dziewczyn które chcą być ze mną tylko dla sławy. - I ja niby jestem jak one?! - Nie, ale postaw się w mojej sytuacji. - No dobra.- powiedziałam, a cała złość uleciała ze mnie pod wpływem jego zrozpaczonego wzroku. - To co jedziemy?- zapytał, otwierając mi drzwi. Szybko wsiadłam, a on zamknął drzwi i okrążył auto, zajmując swoje miejsce. Jechaliśmy przez Londyn, rozmawiając. Po chwili Harry zatrzymał auto. Byliśmy nad brzegiem Tamizy. Wysiedliśmy z auta. Podeszłam do niego, z pytającym wzrokiem, a on tylko uśmiechnął się szeroko i złapał mnie za rękę. Szliśmy kawałek, aż ujrzałam pięknie ozdobiony stolik, na którym stały dwa talerze. -Do stołu podano.- powiedział Harry, niesamowicie seksownym głosem. - Dziękuje. Nikt jeszcze czegoś takiego dla mnie nie zrobił.- powiedział, na co on objął mnie ramieniem i podeszliśmy do stołu. Harry odsunął mi krzesło. Usiedliśmy i wzięliśmy się za jedzenie. Po skończonym posiłku, znowu trzymając się za ręce, poszliśmy na spacer brzegiem Tamizy. W pewnym momencie Harry zatrzymał się i obrócił się tak że staliśmy twarzami do siebie. - Eva, posłuchaj wiem że znamy się dopiero dzień, ale się zakochałem. Kocham cię tak bardzo, że gdy cie nie ma czuje się jakoś dziwnie, jakby mi czegoś brakowało. A gdy się pojawiasz, czuję że jesteś blisko mnie, to miejsce w moim sercu zapełnia się. Zostaniesz moją dziewczyną?- - Tak, tak, tak!!!- krzyknęłam, powiedziałam rzucając się na niego. Zakręcił mną jak na filmach. Postaw mnie wariacie.- krzyknęłam. Gdy moje stopy dotknęły ziemi, moja twarz była strasznie blisko jego twarzy. Zamknęłam oczy i lekko przechyliłam głowę, zbliżając się do niego. Nasz pocałunek był niesamowity. Pełen pasji, emocji, miłości i pożądania. - Wow.- powiedział Harry. Spacerowaliśmy jeszcze godzinę, a później niestety musieliśmy wracać. Podjechaliśmy pod mój apartamentowiec. Odwróciłam się twarzą do niego. - Dziękuje za wspaniały wieczór.- powiedziałam i go pocałowałam. Harry pogłębił nasz pocałunek. Jego usta zjechały na moją szyję. Składał tam delikatne pocałunki Nagle poczułam ogromną chęć pozostania z Harrym. - Harry, może pojedziemy do ciebie.- powiedziałam z trudem powstrzymując się od jęczenia. - Sugerujesz coś?- zapytał z cwanym uśmiechem. Pochyliłam się nad nim i wyszeptałam mu prosto do ucha, niskim, seksownym głosem: - Chcę cię tu i teraz.- popatrzył na mnie i bez słowa, ruszył w stronę swojego mieszkania. Po chwili staliśmy pod niesamowitą willą. - Mieszkasz tu sam?- zapytałam, gdy wjechaliśmy na podjazd. - Tak. -powiedział gasząc silnik.Wysiedliśmy z auta. Gdy zamknęłam drzwi, odwróciłam się i ujrzałam Harrego. Bez słowa mnie pocałował. Objęłam go nogami w pasie. Chłopak ruszył w stronę drzwi, cały czas podtrzymując mnie i całując.Wyjął klucz z kieszeni i otworzył drzwi. Gdy weszliśmy do środka, Harry postawił mnie na podłodze i zamknął drzwi. Odwrócił się do mnie i wpił się w moje usta. Zdjęliśmy nasze buty. Podsadził mnie tak, bym objęła go nogami. Szliśmy po schodach do jego pokoju. Odpinałam guziki jego koszuli. Gdy weszliśmy do pomieszczenia Harry ściągnął moją sukienkę i delikatnie rzucił mnie na łóżko i pozbywając się do końca swojej koszuli ukazując umięśniony tors. Podszedł do łóżka i opadł kolanami na materac. Zawisł nade mną w samych już spodniach. Zaczął całować mnie po szyi. Po chwili obróciłam nas tak że teraz to ja byłam na górze. Całowałam jego umięśniony tors, schodząc co raz niżej. Gdy doszłam do jego spodni, odpięłam jego pasek i guzik od spodni. Zębami pociągnęłam suwak w dół. Chłopak uniósł biodra w górę, ułatwiając mi ściągnięcie jego spodni.Rzuciłam je za siebie.Jednym ruchem ściągnęłam jego bokserki. Odsunęłam się od niego podziwiając go. Jego "kolega" stał już na "baczność". Uśmiechnęłam się widząc do jakiego stanu go doprowadziłam. Teraz to on nas obrócił, tak że leżałam pod nim. Ściągnął ze mnie majtki, a po chwili także stanik. Z szafki przy łóżku wyciągnął prezerwatywę. Patrzyłam jak ją otwiera i zakłada. Popatrzył mi prosto . Podparł się ręką obok mojej głowy. Powoli we mnie wchodził. Jego ruchy były na początku bardzo delikatne i wolne, a później zaczął przyspieszać. Czułam go w sobie. Cały czas całował mnie po szyi. Jęczałam jego imię. Nagle poczułam dziwne ciepło i doszliśmy w tym samym momencie. Harry wyszedł ze mnie, zdjął prezerwatywę i wyrzucił do kosza. Położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego I tak zasnęliśmy.
2 lata później.
Dalej jesteśmy razem. Rok temu Harry mi się oświadczył. Nasz ślub był niesamowity. Teraz spodziewamy się dziecka. Od tamtego wydarzenia w parku, wiosna jest moją ulubioną porą roku.




O i przepraszam Efkę, że sama go nie napisałam,ale jakoś nie miałam czasu :\\\ Na szczęście mam Kamilę <3 <3 <3 

sobota, 7 września 2013

Zbieram dedyki na imaginy!!!
i zbieram Zapisy na Liste directioners!! Będzie ona na FP :  <3

<3


/ Meow XD

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Niall "Recent seconds"

 Wiem imagin krótki, ale to pierwszy jaki napisałam :)
Ps. Nwm czy napiszę kolejną część o Marcelu bo nikt nie skomentował  ;_; 

Za nim zaczniesz czytać włącz to- Piosenaka

- Cece! Cece, gdzie jesteś!? – krzyczał wbiegając po schodach jej mieszkania. W jego krzyki dało się wyczuć przerażenie, strach i zmęczenie. Otwierał wszytki drzwi po kolei. W końcu ją znalazł. Leżała w śnieżnobiałej łazience, na krystalicznie czystych płytkach. Leżała, a z jej ręki płynęła strużka czerwonej krwi. Krew utworzyła małą kałużę. Ona leżała nieprzytomna. Chłopak uklęknął obok niej, położył jej głowę na swoich kolanach i zaczął płakać. Dało się słyszeć sygnał karetki. Najprawdopodobniej właśnie ta karetka była przeznaczona dla Cece. 
- Kochanie, nie umieraj! Słyszysz mnie?! – krzyczał łykając gorzkie łzy ciurkiem spływające po jego policzkach. Zwykle pogodny, wesoły i nieśmiały chłopak teraz pogrążony był w rozpaczy i bólu. Ratownicy właśnie wbiegli do łazienki zalanej krwią. Jeden odciągnął blondyna podczas gdy drugi kładł dziewczynę na nosze. Zanieśli ją do karetki. Chłopak poszedł za nimi. Ze zwieszoną głową wsiadł do karetki. Ręce trzęsły mu się z przerażenia i ze złości. Tylko złości na co? Na samego siebie. Podczas drogi do szpitala bił się z myślami. Wymierzał sobie bolesne policzki w twarz. Bolało, ale wewnątrz. Na zewnątrz było widać tylko łzy lejące się litrami. Przez całą drogę ściskał swoją ukochaną za rękę. Przyglądał się krwi, którą ratownik starał się tamować. W końcu dojechali na miejsce. Lekarze wyrzucili go na poczekalnie bez słowa. Został sam z myślami które rozsadzały jego głowę. Z kilka minut przyszedł do niego lekarz, podał mu kilka kolorowych proszków, i szklankę wody. To były leki uspokajające. Minuty ciągnęły się w nieskończoność. Po kilku godzinach długiego czekania z sali do której wywiezione Cece wyszedł lekarz. Podszedł do chłopaka i ze spuszczoną głową powiedział „niestety, ale nie udało jej się nam uratować”. Pozwolono mu podejść do Niej na chwilę. Podszedł do niej, pocałował ją w czoło, potem w policzek, a na końcu w rękę. I powiedział tylko jedno zdanie „niedługo się spotkamy”. Wybiegł ze szpitala ile tylko sił w nogach. Ze łzami lejącymi się z oczu. Biegł do domu. Żeby tylko tam dobiec. Był w ekstremalnym szoku. Biegł przed siebie, potrącając przechodni. Na ostatniej prostej przyśpieszył. Nogi nie dawały już rady, ale On cały czas biegł. Już prawie był na miejscu. Samochód jadący z zawrotną prędkością uderzył w Nialla na pasach. Chłopak zginął na miejscu. 

~Tomi