sobota, 11 stycznia 2014
I will always remember you #2
- serio Zoe? Po tym wszystkim co ona ci zrobiła masz zamiar się o nią martwić? - zapytał patrząc na mnie.
- Harry to nasza matka. - stwierdziłam.
- Wiem ale... - Nagle Hazz dostał esemesa. - Przepraszam. - powiedzial wyciągając telefon.
- spoko. - odpowiedziałam. Patrzyłam chwilę w jego piękne, zielone oczy. Ma je po tacie. On też take miał.
- Zoe... powinniśmy już jechać. - powiedział.
- Umm ale przydałoby się skoczyć po moje ciuchy. - powiedziałam.
- ok, ale najpierw skoczymy do chłopaków. A poza tym muszę wziąść auto. - odparł. Od kiedy Hazz ma auto? Od kiedy ma prawojazdy? Widać wiele się zmieniło przez te 5 lat.
*W domu chłopaków*
- Harry kurwa weź Dusty booo... - krzyknął Niall zbiegając po schodach. - Co to za dupy sobie sprowadzasz? - zapytał patrząc mi w oczy. Utonęłam na chwile w jego morskich tęczówkach.
- To moja siostra debilu. - poinformował go Lokers.
- Nie mówiłeś, że masz siostrę... - powiedział Liam stając koło blondyna.
- Nie mówiłem? - zapytał Harry przeczesując swoje loki.
- Nie ważne. - powiedział Niall. - jestem Niall. - dodał.
- Umm wiem kim jesteś. Każdy wie. - powiedziałam.
- Ja też chyba nie muszę się przedstawiać. - powiedział Liam stając koło blondyna.
- a no nie musisz. Ja jestem Zoe. - przedstawiłam się i podałam Niallowi rękę. On mnie w nią pocałował. Zarumieniłam się.
- Z kim gadacie?- zobaczyłam schodzącego po schodach Zayna. - o nie mówiliście, że mamy gości! - powiedział i podal mi rękę. - Zayn. - przedstawił się.
- Zoe. - odwzajemniłam uśmiech, który Mulat mi posłał.
- Chłopaki Zoe z nami zamieszka... Ma ktoś coś przeciwko? - zapytał Harry.
- Nie. - odpowiedziała cała trójka jednocześnie.
- Ja mam. - Spojrzenia wszystkich skupiły się na schodzącym po schodach Louisie. Patrzyłam na niego niezrozumiale. Nie wiedziałam, o co chodzi. Co ze mna nie tak?
- O co ci kurwa chodzi? - upomniał go Harry.
- po prostu jej nie lubię. - Powiedział Louis opierając się o futrynę drzwi.
- Nawet jej nie znasz. - wtrącił się Niall.
- Skąd wiesz? Znam ją i to dobrze.
- Jak to? - zapytał widoczne zdziwiony Niall.
Poaptrzyłam na Harrego. Stał wpatrzony w podłogę. A więc on mu powiedział? Czyli jedank się mnie nie wstydzi...
- Gadaliśmy z Harrym o Zoe. Nawet sporo. - powiedział. - wiem, że nie nawidzi grzybów, sera żółego i wątróbki ; że jest 3 lata młodsza od Hazzy ; że ma niedowagę; że jej ulubionym daniem jest Sushi... - wow on na prawdę mnie zna...- wiem też, że jest ona bardzo ważna dla Harrego, i że on ją na prawdę kocha.- kontynuował.
- Więc dla czego nie chcesz, żeby z nami zamieszkała? - Zapytał Liam.
- mam swoje powody, których ne musisz znać... -Twarz Louisa nie wyrażała żadnych uczuć. Zapadła niezręczna cisza.
- My z Zoe jedziemy do Holmes Chapel po jej ubrania i inne rzeczy. Będziemy tak za 2 godziny. - powiedział Harry i wyszliśmy z domu. Po chwili byliśmy już w aucie. Harry ruszył z piskiem opon. Jechaliśmy bardzo szybko.
- Harry... zwolnij. Wiesz, jak ja lubię szybko jeździć. - poprosiłam.
- Boisz się? - zapytał zerkając na mnie.
- Umm trochę. - powiedziałam.
- nie bój się. Nie masz czego. -
- Harry proszę - powiedziałam, gdy loczek na liczniku miał już ok. 200 km/h. W sumie na drodze nie było żadnych innych aut... ale jednak. - Harry! - krzyknęłam na chłopaka, kiedy wciąż dodawał gazu.
- Nie krzycz na mnie! - podniósł głos, z ja zamilkłam. Chłopak widząc moją przerażoną minę zwolnił. - przpraszam. - dodał. Mam swojego rodzaju traumę związaną z szybką jazdą. Kiedyś tata jechał właśnie z tak dużą prędkością i miał wypadek. W bardzo ciężkim stane trafił do szpitala. W prawdzie miał tylko nogę złamaną, ale stracił bardzo dużo krwi. Miałam w tedy chyba 6-7 lat.
Uff Zoe nie myśl o tym.
Zamknęłam oczy i oparłam głowę o siedzenie. Zasnęłam.
- Zoe.. wstawaj... - usłyszałam cichy, chrypowaty głos Harreha.
- Już jesteśmy ? - zapytałam przeciągając się. - szybko.
- przecież to niecałe 40 km. - powiedział. Co racja to racja.
- pójdziesz sama, czy iść z tobą? - zapytał.
- Myślę, że sobie poradzę. - powiedziałam.
Weszłam do domu. Już w progu śmierdziało alkoholem. Matka oczywiście spała najebana. Weszlam do mojego pokoju i wyciągnęłam z szafy walizkę. Zaczęłam pakować ciuchy i różne wartościowe i bezwartościowe rzeczy. Wizięłam do ręki zdjęcia, na którym byłam ja, Harry, mama i tata. Popatrzyłam na datę w rogu. Zdjęcie było z 2003 roku.
Czym prędzej spakowałam je do torby i wyszłam z domu. Napisałam karteczkę :
"Mamo, wyprowadzam się do Harrego na stałe. Mam po prostu dość ciebie i twojego picia. Pamiętaj, że i tak zawsze cie kcohałam. Xx Zoe. "
Zostawiłam ja na stole i wyszłam z domu.
- wszystko wzięłaś? - zapytał Harry biorąc ode mne walizkę.
- poradze sobię. - powiedziałam i chciałam my wyrwać walizkę, ale był siłniejszy. W sumie to się nie dziwię.
***
Okej, mammy więc kolejny rozdział.
Beka z akcji na tt #HappyBirthdayMamamalikfrompoland xd
Najlepszego ma ma maliku xd
Take Care xx
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Hmmm... Nie czaję co Lou ma do Zoe i tego żeby z nimi zamieszkała. Może się wyjaśni xd
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział!