środa, 5 lutego 2014

Musisz kochać tych, których w sercu masz. #Zayn


- Hej, Soph robisz coś dzisiaj?- zapytałam przyjaciółkę przez telefon. 
- Nie, dzisiaj nic. - odpowiedziała
- A poszłabyś ze mną na zakupy? - W tym samym momencie do pokoju wszedł Zayn z głupim uśmieszkiem. Popatrzyłam na niego pytająco , a on podszedł do mnie i delikatnie musnął moją szyje ustami. Uśmiechnęłam się, ale odepchnęłam go po chwili.

- Jasne, że z tobą pójdę. - powiedziała , a ja jęknęłam , kiedy Zayn przeniósł się na mój obojczyk. 
- Co ty tam robisz? - zapytała Sophie śmiejąc się.
- Zayn.... - powiedziałam tylko, a Koleżanka się roześmiała. 
- Spoko to ja wam nie przeszkadzam. O 10 u Strasckburgu? - zapytała. 
- Okej. Papa. - powiedziałam i czem prędzej się rozłączyłam. Spojżałam szybko na zegarek - 8:02 mam jeszcze troche czasu...
- Tak się bawimy? - zapytałam z głupim uśmieszkm i popatrzyłam na Zayna. Pchnęłam go na łóżko, a z szufladki wyjęłam kajdanki. Popatrzyłam na niego. Ten sczerzył się jak głupi. Usiadłam na nim okrakiem. Jego ręce przypięłam do rurek łóżka. Zaczęłam powoli ruszać biodrami, a Zayn jęknął. Uśmiechnęłam się pod nosem.
Zaczęłam składać czułe pocałunki na ustach, potem na szczęce Zayna. Następnie przejechałam ręką po całej długiści jego ciała i zatrzymałam się na jego przyjacielu. Scisnęłam go mocno a on jęknął. 
- Jezu Pezz - wysapał.
- Zayn... - jęknęłam. Widziałam jego zdziwioną minę. Poczułam jak twardnieje pode mną. 
- Co? - Zapytał sucho a jego usta zacisnęły się w cięką linię. 
- Muszę iść. - powiedziałam, zeszłam z niego i odpięłam go. Wyszłam z pokoju roześmiana. 

Ubrałam się w bluzkę na szelkach z myszką miki, do tego czarne krótkie spodenki i Creepersy. Wzięłam mały plecaczek i powrzucałam do niego najpotrzebniejsze rzeczy. 
- Wychodzę! - krzyknęłam. Po chwili zobaczyłam Zayna opierająceho się o framugę drzwi. 
- gdzie się wybierasz? - zapytał.
- Idę z Sophie na zakupy. Będe tak po 18. - powiedziałam, pocałowałm Mulata w policzek i wyszłam z domu. 

- Sophie patrz jakie cudne buty... - Pokazałam na szpilki na wystawie. 
- Jejku... ale drogie... - powiedziała pokazując na cene. 
- Masz ra..  przepraszam - powiedziałam odbierając telefon, który przerwał nam rozmowę.
- Halo? - 
- Dzień dobry. Można z Panią Edwards?- zapytał głos. 
- przy telefonie. Ale kto mówi? - zapytałam 
- sierżant Stive.  Może pani podjechać na posterunek?- poprosił sierżant Stive. 
- Tak... ale o co chodzi? - zapytałam. 
- To nie jes rozmowa na telefon. - powiedział i rozłączył się. 
- muszę jechać. Pa. - pwiedziałam do przyjaciółki i czem prędzej zaczęłam iść w stronę auta. Wsiadłam do niego, a po 5 minutach byłam na miejscu. 

- Um przepraszm powie mi ktoś o co chodzi? - zapytałam podchodząc do gościa, na którego mundurze pisało A. Stive. 
- Nie wiem jak pani to powiedzieć... ale pan Malik... został zamordowany. - powiedział. Haha bardzo śmieszne. 
- AHA? To kolejny żart Malika? Nie śmieszny. - powiedziałam i roześmiałam się. Nikt inny sie nie śmiał. 
- To nie żart. - powiedział jeden z policjantów. 
- nie wierze wam. Zayn to kurwa nie jest śmieszne! - krzyknęłam. Nie obchodziło mnie, że cała komenda policji na mnie patrzy. To jakiś jebany żart tak?
- to nie żarty. - powtórzył policjant. 
- nie? Wiem, że zaraz się dam nabrac a potem wyjdzie z kondś Zayn i zacznie się śmiać. Ale wiecie co? Ja do niego zadzwonię. Zbaczycie, - powiedziałam, wyciągnęłam telefon, wykręciłam  numer Zayna i zadzwoniłam.
Jeden sygnał... drugi i kolejne. Nic. 

- To.. To prawda? - zapytałam. Rozejrzałam się kilka razy dookoła. - On nie żyje? - zapytałam załamującym się głosem. 
- Tak... - powiedział Stive
- jak to? KURWA JAK! - zaczęłam krzyczeć. - Kurwa jak?! - krzyczałam zalana łzami. Chwilę później upadłam na kolana i zaczęłam płakać jeszcze bardziej.
- Dla czego? - wyszeptałam i schowałam twarz w rękach. 
Czemu Zayn? On był taki dobry... taki kochany... czuję jak moje serce rozpada się na tysiące kawałków. Jak moje życie przestae mieć sens, mam ochotę umżeć. Nie rozumiem. Czemu?
Nie zdążyłam się znim porzegnać. Nie zdążyłam powiedzieć mu jak go kochałam. Jak kochałam go całym sercem. To koniec. Koniec mnie, koniec Zayna, ale nigdy koniec Nas...
" Czemu żyję, skoro umarła cząstka mnie? " 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz