wtorek, 20 sierpnia 2013

Marcel #1 "True love"

Awww... mój drugi imagin na tym blogu ;3
Jak już wspominałam w poprzednim opowiadaniu, przewiduje koło 3 części :)
Chcę jeszcze powiedzieć to to że dedykuje go Oli Trzmiel która mnie o niego prosiła <3
 Ps. Jeżeli ktoś chcę jakąś dedykacje, niech piszę w komentarzach.

Rano obudził mnie budzik oznajmiający o kolejnym beznadziejnym dniu w szkole. Nie chętnie zerwałam się z łóżka i ruszyłam w kierunku średniej wielkości szafy. Zaczęłam przewalać półki w poszukiwaniu stylowych ubrań. W końcu wybrałam białą bluzkę nie zakrywającą do końca mojego brzucha z białym napisem na czerwonym tle. Na nogi założyłam czarne rurki a na głowę tego samego koloru czapkę co i kujonki (zerówki). Na to wszystko narzuciłam jeszcze dżinsową koszulę i brązowe buty sięgające mi za kostki. Następnie zrobiłam makijaż i uczesałam moje proste błąd włosy. 

https://fbcdn-photos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/s720x720/182043_489280797769010_177698024_n.jpg 

Nigdy rano nie jem śniadania co bardzo denerwuje moją mamę. Mówi że w końcu po popadnę w anoreksje czy coś tam. Gdy tylko zeszłam na dół od razu zaczęła się kłótnia na temat jedzenia, jednak jak zawsze to ja wygrałam. Ze złością wyszłam z domu podążając w kierunku domu Harrego i...... Marcela. Chłopcy są bliźniakami ale jednak strasznie się od siebie różnią. Harry jest przystojnym brunetem z burzą loków na głowie. Umie się fajnie ubrać i jest najładniejszym chłopakiem w szkole a za razem najpopularniejszym.   


A Marcel.... Marcel jest po prosit kujonem, którego nikt nie lubi. Ma brązowe włosy zaczesane do tylu. Nosi koszule, krawaty, kamizelki, eleganckie spodnie, okulary z grubym szkłem itp... 



Aż trudno uwierzyć że są tak bliską rodziną. Po około 5 minutach byłam pod domem mojego przyjaciela i jego brata. Energicznie zapukałam do drzwi a po chwili ujrzałam w nich Harrego. Od razu go przytuliłam. 
-To co idziemy?- Zapytałam oklejając się od lokatego.
-Tak, ale matka każe iść mi z Mracelem bo on nie ma znajomych i bla bla bla...- Zaczął tłumaczyć. 
Po chwili w drzwiach stał nasz szkolny kujon jak zwykle z nie nagannym strojem i idealnie zaczesanymi włosami. Całą trójką udaliśmy się w kierunku szkoły. To znaczy Ja i Harry szliśmy na przodzie a Marcel podążał za nami z opuszczoną głową. W sumie czasem było mi go szkoda bo za tymi grubymi szkłami był naprawdę fajny chłopak. No, ale my to dwa różne światy, ja należę do Elity a on jest wyzywany przez wszystkich w szkole. Taka znajomość nie miała by szans na przetrwanie. 
Po koło 10 minutach byliśmy pod wielkim budynkiem. Kiedy weszliśmy do pomieszczenia cały korytarz wlepiał w nas swoje oczy, ale ja już się do tego przyzwyczaiłam bo przecież moje imię i nazwisko jest znane w całej szkole. poszłam do swojej szafki zostawiając braci na środku korytarza. Wyjęłam rzeczy na najbliższą lekcje i udałam się pod salę matematyczną. Zastałam pod nią Marcela i grupkę uczniów po popychających go, wyzywających  itp... Postanowiłam zareagować, bo przecież tak nie można. Podeszłam do grupki ludzi i zaczęłam ich odpychać.
-Zostawcie go!!!- Krzyknęłam w końcu bez najmniejszego zastanowienia. 
Nawet nie wiem kiedy cały tłum się rozszedł, czy ja jestem aż tak straszna? Mniejsza, teraz ważny jest Marcel i to czy nic się mu nie stało. 
-Nic ci nie jest?- podałam chłopakowi rękę 
-N-nie- Odsiedział dość nie pewnie po czym złapał moją dłoń i podniósł się do pionu. 
Resztę przerwy spędziłam na rozmowie z Marcelem. Nawet siedziałam z nim na matematyce. Uczniowie patrzyli na nas trochę krzywo, ale nic nikt nie śmiał powiedzieć. 

~Tomi

4 komentarze:

  1. ej napisz kolejną część plis

    OdpowiedzUsuń
  2. Super !! *.* Pisz dalej ! :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczne!kocham twojego bloga proszę napisz kolejną część

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega *-----* Napisz kolejną część <3

    OdpowiedzUsuń