sobota, 17 sierpnia 2013

Louis "This Is Love"

Mój pierwszy imagin na tym blogu i muszę przyznać że jest O-K-R-O-P-N-Y. Naprawdę przepraszam, ale jest to chyba mój najgorszy imagin ever >.< 
A z resztą sami oceńcie :)
Ps. Następny mój imagin będzie o Marcelu specjalnie dla Oli Trzmiel która mnie o niego prosiła. Obiecuje że będzie lepszy od tego. Przewiduje jakieś 3 części ;*

[t i] - Twoje imię
[k t o] - Kolor twoich oczu
 ***

 Tak jak co dzień leże na hamaku wpatrując się w rozgwieżdżone niebo. Zawsze patrzyłam się na nie z babcią, ale od kiedy jej już nie ma robię to... sama. Moje życie teraz pozbawione jet jakiej kol wiek miłości, którą jeszcze miesiąc temu dawała mi niewinna staruszka. Teraz jestem całkiem sama. 
 Co z rodzicami? 
Oni po prostu mnie nie chcą. Matka przez przypadek zaszła w ciąże, a więc od samego początku byłam nie chcianym dzieckiem. Moje relacje z nimi pogorszyły się jeszcze bardziej od śmierci babci gdyż to oni bardzo chcieli aby staruszka przepisała im dom, ale to ja dostałam ten prezent. Zawsze mówiła że chciała by żebym w tym miejscu mieszkała razem ze swoim mężem i dziećmi, ale jak na razie nie zapowiada się żebym miała założyć rodzinę.
 Czemu?
To proste, nie jetem ani atrakcyjna ani ładna ani nawet nie umiem się ładnie ubrać. A co z przyjaciółmi? Nigdy ich nie miałam. Od zawsze byłam szkolnym dziwolągiem. W sumie, całe moje życie jest do bani. 

Dochodziła północ a ja wciąż byłam na podwórku, domku, który teraz należy do mnie. Trochę się za siedziałam więc postanowiłam wracać już do domu. Włożyłam słuchawki do uszu po czym wyszłam z podwórka. Myślałam że powrót do domu minie mi spokojnie, ale nie oczywiście ja zawsze muszę mieć pecha. Po drodze spotkałam Louisa najbardziej popularnego chłopaka ze szkoły i jego kumpli. Lou podobał mi się, ale on traktuje mnie jak zwykłą szmatę, sama nie wiem co w nim widziałam. Chciałam ich wyminąć bez rzucania się w oczy, ale nie za bardzo mi to wyszło. Kiedy przechodziłam koło nich upadła mi torebka przez co wysypał się jej zawartość włącznie z pamiętnikiem w którym zapisuje swoje uczucia itp... Oczywiście nie zabrakło tam wpisów o Lou 
- Haha co my tu mamy? - Brunet podniósł mój pamiętnik i otworzył na byle jakiej stronie.
- Pamiętniku czemu on mnie nie zauważa? czemu Ja jestem dla niego nikim? On jest dla mnie całym światem... - Zaczął czytać 
- Oddaj mi to!!!- Krzyknęłam rzucając się na Louisa, ale bez skutków.
- Bez niego moje życie nie ma sensu. Ile bym dała aby móc wtulić się w jego umieśniony tors. - kontynuował starając się naśladować mój głos. 
Strasznie się bałam że dowie się o moich uczuciach i zaczną wyzywać mnie jeszcze bardziej. W końcu podskoczyłam tak wysoko że wyrwałam zeszyt chłopakowi po czym szybko wpakowałam go do torebki. 
- Uuuu... [T i] się zakochała- zaczęli się nabijać. Ja starając się udawać że ich nie słyszę, ruszyłam dalej. 
Idąc cały czas miałam wrażenie że ktoś mnie śledzi. Co chwila odwracałam się, ale za każdym razem zastawałam tam tylko przerażającą ciemność. Szłam w tej nie pewności jeszcze chwilę lecz potem uspokoiłam się gdyż uważałam że to moja podświadomość płata mi figle, ale jednak się myliłam. Kiedy wchodziłam do parku ktoś wyskoczył za krzaków i objął mnie w pasie. Z odruchu kopnęłam nieznajomego w krocze a ten upadł wydając ze swojego gardła znany mi już pisk. Odwróciłam się aby spojrzeć kto to. Na ziemi leżał Lou. 
- No brawo [t i] znokautowałaś chłopaka który ci się podoba. - Powiedziałam po cichu. Jednak to i tak było za głośno.
- Podobam ci się? - Brunet gwałtownie wstał i zrobił wielkie oczy. Ja tylko spuściłam głowę.
- To o mnie są te wpisy w pamiętniku, prawda?- Lou obiema dłońmi obiło moją twarz i trzymał ją Tak aby mógł spojrzeć mi w oczy. Jego tęczówki przenikały mnie na wylot. Czułam w tedy przyjemne motylki w brzuchu których jak by z każdą sekundą robiło się więcej. 
-T-tak. - Wydukałam. 
Louis nic nie odpowiadając po prostu wpił się w moje usta. To było takie niesamowite. Jego wargi były takie delikatne. Pasowały idealnie do moich, tak jak by zostały stworzone specjalnie dla siebie. Z każdą sekundą nasz pocałunek stawał się bardziej namiętny. Nie przeszkadzało mi to. Chciałam się oddać tej chwili. Przestaliśmy całować się dopiero w tedy kiedy zabrakło nam obojgu tchu. 
- [t i] nawet nie wiesz jak długo czekałem na ten moment- Powiedział odsuwając mnie Tak by móc spojrzeć w moje [k t o] oczy. 
- To czemu przez ten cały czas mnie wyzywałeś? - Zaczęłam powoli zastanawiać się czy to nie jest jakiś kolejny głupi żart. 
- Żebyś zwróciła na mnie uwagę, mogłem mieć każdą a zakochałem się w dziewczynie która była po za moim zasięgiem- Odparł -Kocham cię Louis.- Wtóliłam się w jego tors, spełniając przy tym swoje najskrytsze marzenia.

~Tomi

3 komentarze:

  1. Zajebisty!!!!!!!! Dlaczego mówisz że on jest głupi? Wciągnął mnie jak nwm co!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. zarąbisty, nie rozumiem dlaczego ci się nie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń