poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Niall "Recent seconds"

 Wiem imagin krótki, ale to pierwszy jaki napisałam :)
Ps. Nwm czy napiszę kolejną część o Marcelu bo nikt nie skomentował  ;_; 

Za nim zaczniesz czytać włącz to- Piosenaka

- Cece! Cece, gdzie jesteś!? – krzyczał wbiegając po schodach jej mieszkania. W jego krzyki dało się wyczuć przerażenie, strach i zmęczenie. Otwierał wszytki drzwi po kolei. W końcu ją znalazł. Leżała w śnieżnobiałej łazience, na krystalicznie czystych płytkach. Leżała, a z jej ręki płynęła strużka czerwonej krwi. Krew utworzyła małą kałużę. Ona leżała nieprzytomna. Chłopak uklęknął obok niej, położył jej głowę na swoich kolanach i zaczął płakać. Dało się słyszeć sygnał karetki. Najprawdopodobniej właśnie ta karetka była przeznaczona dla Cece. 
- Kochanie, nie umieraj! Słyszysz mnie?! – krzyczał łykając gorzkie łzy ciurkiem spływające po jego policzkach. Zwykle pogodny, wesoły i nieśmiały chłopak teraz pogrążony był w rozpaczy i bólu. Ratownicy właśnie wbiegli do łazienki zalanej krwią. Jeden odciągnął blondyna podczas gdy drugi kładł dziewczynę na nosze. Zanieśli ją do karetki. Chłopak poszedł za nimi. Ze zwieszoną głową wsiadł do karetki. Ręce trzęsły mu się z przerażenia i ze złości. Tylko złości na co? Na samego siebie. Podczas drogi do szpitala bił się z myślami. Wymierzał sobie bolesne policzki w twarz. Bolało, ale wewnątrz. Na zewnątrz było widać tylko łzy lejące się litrami. Przez całą drogę ściskał swoją ukochaną za rękę. Przyglądał się krwi, którą ratownik starał się tamować. W końcu dojechali na miejsce. Lekarze wyrzucili go na poczekalnie bez słowa. Został sam z myślami które rozsadzały jego głowę. Z kilka minut przyszedł do niego lekarz, podał mu kilka kolorowych proszków, i szklankę wody. To były leki uspokajające. Minuty ciągnęły się w nieskończoność. Po kilku godzinach długiego czekania z sali do której wywiezione Cece wyszedł lekarz. Podszedł do chłopaka i ze spuszczoną głową powiedział „niestety, ale nie udało jej się nam uratować”. Pozwolono mu podejść do Niej na chwilę. Podszedł do niej, pocałował ją w czoło, potem w policzek, a na końcu w rękę. I powiedział tylko jedno zdanie „niedługo się spotkamy”. Wybiegł ze szpitala ile tylko sił w nogach. Ze łzami lejącymi się z oczu. Biegł do domu. Żeby tylko tam dobiec. Był w ekstremalnym szoku. Biegł przed siebie, potrącając przechodni. Na ostatniej prostej przyśpieszył. Nogi nie dawały już rady, ale On cały czas biegł. Już prawie był na miejscu. Samochód jadący z zawrotną prędkością uderzył w Nialla na pasach. Chłopak zginął na miejscu. 

~Tomi

1 komentarz: