-Ty jesteś przepiękna.

-Louis kocham cię!
-Ja ciebie też Carrie...- Lou...Mój kochany Lou zabrał mnie tu. Zawsze chciałam tu przyjechać. Od dzieciństwa to było moim największym marzeniem. A mój ukochany je spełnił. Wzruszyłam się że mam tak wspaniałego chłopaka, rodzinę i życie. Popłakałam się i wtuliłam się w jego tors.
-Kochanie nie płacz!
-Ale Louis ty jesteś dla mnie taki wspaniały...że ja po prostu...nie wiem co powiedzieć.-jąkałam się cały czas. Staliśmy w swoich objęciach i rozkoszowaliśmy się widokiem. Byliśmy na samym szczycie wierzy a na dodatek Tommo zarezerwował dla nas na cały wieczór całą wierzę. Stał tam stolik okryty obrusem na którym stały świeczki, talerze na których znajdowało się spagetti i czerwone wino. Po chwili usiedliśmy przy stoliku. Widziałam że mój chłopak jest czymś przygnębiony więc zapytałam:
-Lou coś się stało? Wyglądasz na zmartwionego...
-Nie nie martw się kochanie nic mi nie jest...
*Louis*
Kurde jak ja mam to powiedzieć? Niby to proste ale jakie skomplikowane! 6 prostych słów a ja nie moge nic powiedzieć. Carrie Istwood Czy wyjdziesz za mnie? Wogule nie skomplikowane ale ja oczywiście muszę przeżywać jak świnia okres. Dobra powiem to. Ale teraz? Tak.
-C...Carr...ie?
-Tak?
*Carrie*
Podszedł do mnie i klęknął na jedno kolano a mi do oczy napłynęły łzy.
-Czy ty Carrie Istwood Wyjdziesz za mnie?
-Tak! Tak! Oczywiście! Kocham Cię!- Była to z pewnością najpiękniejsza chwila w moim życiu.
ciemu takie klutkie? <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńChcę następną część <3 ~Tomi
OdpowiedzUsuń