*w śnie *
Zayn odchodzi.
- Zyan gdzie idziesz?! Zayn!- Biegniesz za nim. Nagle potykasz się. Noga ci krwawi a Zayn jest coraz dalej.
-ZAYN !!!! NIE zostawiaj mnie! Proszę! - Zayn tylko otwraca się, a po jego policzku spływa łza.
- Skrzywdziłem cię. Nie chce, abyś kolejny raz płakała przeze mnie. Odchodze. Żegnaj. - Ty nadal leżysz. Ból przejął kontrolę. Nie możesz się ruszyć. Z cierpieniem obserwójesz, jak twoja ukochana osoba odchodzi.
- Zayn!!! Wybaczam ci! Zostań.! - Krzyczysz.
-Zapóźno.- Mówi Zayn. - żegnaj!- Dodał i wskoczył w przepaść. Pokonałaś ból. Wstałaś i pobiegłas za nim. Noga ci krwawiła, ale teraz to nie istotnie. Już masz złapać go ze rękę.... Obraz się urywa...
*żeczywistość*
-Panno t.i! Słyszy mnie pani?! Panno t.i!
- Tak...
- Doskonale. Wie pani co się stało? - Pyta lekaż podpisując jakieś papierki. Jesteś w szpitalu. Rozglądasz się. Nie ma nikogo, oprócz doktora.
-Słyszy mnie pani?
-TAK!. - Mówisz wnerwiona. - Nie, nie wiem co się stało!. -- Hmm... Z wyników badań wynika, że jest pani w 2 miesiącu ciąży, ale ...
-Ale?!. Jakie Ale?!.- Mówiłaś. Byłaś przerażona.
- Ale jest pani niedożywiona. Może pani w każdej chwili poronić. - Nagle urzączenie koło was przypięte sznureczkami do twojego brzucha zaczęło piszczeć..
- Zatrzymanie akcji serca dziecka!.- Krzyczy lekarz wpadający właśnie z korytaża.
- Musimy dać pani zastrzyk... Po nim pani odpłynie... Obudzimy panią po operacji. Dobranoc.-
-Nie... Czeka..- Zasnęłaś. Znowu ten sen... Ta przepaść... Zayn wciąż spada...
Haha ... Nie mam weny =)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz