piątek, 5 kwietnia 2013

Zayn =)

O bożę... jutro najważniejszy test mojego życia, a ja  nie mogę się w spokoju w domu pouczyć... mam na imię {t.i} i masz 17 lat. Jutro matura, a twoi starzy znowu się pokłócili...
Był środek nocy, ale jak widać im to nie przeszkadzało... no więc zdenerwowana krzykami wybiegłaś z domu i ruszyłaś w stronę pobliskiego parku. Było ok 1 w nocy a y biegłaś przez ciemny las. Twoi rodzicie często się kłócili  więc często tutaj bywałaś. Siadłaś na ławce i  zatopiłaś wzrok w światłach latarni. Nagle jedna z nich zgasła, potem druga i tak aż została ostatnia. Przestraszyłaś się i postanowiłaś wrócić do domu.Nagle zgasła ostatnia latarnia. Szłaś niepewnie co chwilę spoglądając za sb. Nagle usłyszałaś dźwięk łamanych gałęzi za sb. Przyśpieszyłaś. dźwięki były coraz głośniejsze. Zaczęłaś biec. Jesienne liście chrupały, z każdym twoim krokiem. Nagle coś podcięło ci nogi i upadłaś, na zimną, twardą i brudną podłogę. Straciłaś przytomność. Obudziłaś się następnego dnia. Leżałaś w pięknym pokoju, w aksamitnej pościeli. Przetarłaś lekko oczy, na których jeszcze był sen. Otworzyłaś je i zobaczyłaś przystojnego, ciemnowłosego bruneta. Miał on czekoladowe oczy i ciemną karnacje. Mimo, że był śliczny bałaś się go. Odsunęłaś się niepewnie i patrzyłaś na niego pytającym wzrokiem.
- Nie bój się. nic ci nie zrobię. To znaczy jak będziesz  grzeczna...- Popatrzył na ciebie. Myślałaś, że żartuje, ale jego mina była poważna.
- Ale...- Mówiłaś, a raczej jąkałaś się ze stresu.
- Ciii...- Mówił brunet. Zrobiłaś co kazał. Byłaś tam już jeden dzień. Patrzysz na wyświetlacz telefonu- ani jednego nieodebranego. "czyli się nie martwią :( " Myślałaś. Usłyszałaś krzyki dochodzące z korytarza.
- KURWA ZAYN! A jak jej rodzice zgłoszą na policje? Będziemy mieli przejebane ! -
- No tak, ale jej nie wyrzucę za drzwi. Nawet nie wiem jak ma na imię...-
-{t.i} - Wtrąciłaś się.- 
- Co? - Zayn
- Mam na imię {t.i} {t.n} Mam 17 lat.-
- Ja jestem Zayn, a to jest Hazz- Wskazał na lokatego bruneta o pięknych zielonych oczach . Zayn podszedł do cb i cie pocałował w rękę. Czułaś się nie zręcznie bo byłaś tylko w Bokserce i krótkich spodenkach, a Hazz się na cb dziwnie patrzył. Wróciłaś do pokoju. Wyciągnęłaś telefon i zaczęłaś w nim szperać.Znalazłaś jakieś stare wideo. Patrzysz w ekran telefonu. Niechcący przewinęłaś do momętu, w którym twoja mama wypowiada słowa: " kocham cię córeczko. Jesteś moją jedyną córeczką. Mam nadzieje, że kiedyś będziesz wspierać nas, tak jak my teraz cb. Kocham cię ." Postanowiłaś wrócić do domu. Wzięłaś w garść swoje rzeczy i wybiegłaś z pokoju. na korytarzu wpadłaś na Zayna, który cię złapał.
- Gdzie się pani wybiera?- Zapytał żartobliwie, ale ty nie miałaś ochoty na żarty.
- Puść mnie ! Wracam do domu. - Mówiłaś.
- Nie. Przecież dopiero cię zaprosiłem...
- Zaprosiłeś?! Kurwa Zayn ty mnie porwałeś! - Krzyczałaś. Zayn torował ci przejście. Odepchnęłaś go lekko,a  on złapał cię za nadgarstek. Długo patrzyliście sb w oczy, aż w końcu Zayn pocałował cię, ale to nie był jakiś tam pocałunek. Przyssał się do cb jak odkurzacz, jak Niall do ciastek, jak Lou do marchewek. Trwaliście w pocałunku dobrą chwilę. Nagle Zayn złapał cię z powrotem za rękę i zaczął ciągnąć w stronę sypialni. Rzucił cię gwałtownie na łóżko i całując po szyi zaczął rozbierać. 
- Zayn...-
- Hmm?
- Ja nie mogę!-
- owszem możesz!- 
- Zayn nie!- szybko się ubrałaś i wybiegłaś na dwór. Rzeczy zostawiłaś. Miałaś zamiar po nie potem wrócić. Poszłaś do parku i siadłaś na ławce. Przesiedziałaś tak, płacząc 3 godziny. Nie miałaś gdzie pójść to siedziałaś tu.
Twoje gorzkie zły kapały na ziemię. Nagle poczułaś czyjeś ręce na ramieniu.
- {t.i} Całe szczęście wszędzie cie szukamy - usłyszałaś męski zachrypnięty głos.
- Hazz?- Zapytałaś, aby się upewnić.
- tak. Wracaj z nami! Zayn musi ci coś wyjaśnić!- mówił i złapał ciè za rękę.
Ciągnął cie w stronę domu. Nie sprzeciwiałaś się. Wpadliście do pokoju Zayna. Chłopak wyraźnie był załamany, lecz gdy cię zobaczył, n jego twarzy zagościł uśmiech.
- t.i musze ci coś powiedzieć..kocham cię. jak byłaś mała, miałaś małego przyjaciela o brązowych oczach,... jak cię zobaczyłem, od razu cię poznałem. Już wtedy chciałem cię złapać i nie wypuszczać z uścisku... przepraszam. - powiedział, a tb zaczęły lecieć łzy. 
- ja tez cię .... kocham,- mówiłaś. Od tamtej pory jesteście razem. Kochacie się. KONIEC !



P.M

6 komentarzy: