Już tylko Zayn nie podpisał ci się na płycie. Więc czekałaś aż to zrobi. Gdy już się podpisał zaczęła się rozmowa.
- Hej. Jak sie nazywasz?- Zapytał Mulat.
- {t.i}- Odpowiedziałaś z trudem powstrzymując się od pisku.
- A ja jestem...-
- Wiem. Wiem o tb wszystko - Powiedziałaś i uśmiechnęłaś się. Na twarzy Zayna też widniał uśmiech, a tobie kolana się ugięły.
Rozmawialiście dobra godzinę. Nagle usłyszeliście krzyki dochodzące z garderoby. Natychmiast tam pobiegliście.
- To kurwa może odejdę z zespołu, skoro tak ci przeszkadzam ?! - Krzyczał Hazz
- No kurwa byłoby najlepiej ! - Dar się głośniej Niall.
- Uspokujcie się ! Ludzie patrzą ! - Mówił Liam. Teraz 5 par oczu patrzyło na cb a tobie w oczach zaczęły zbierać się łzy. Hazz rzucił jeszcze raz spojrzenie pełne gniewu na cb, a następnie na blondyna.
- w takim razie odchodzę! - Krzyknął Hazz łapiąc kurtkę i wychodząc. Lou złapał go za ramię, ale on się wyrwał i pobiegł w głąb Londynu. Po policzku spłynęła ci łza. Zayn to zobaczył, podszedł do cb i cię przytulił.
-przepraszam - powiedział po cichu.
- Nie. Nie pozwolę, aby mój kochany zespół, sens mojego życia się rozpadł. Nie na moich oczach! - Powiedziałaś i wybiegłaś z garderoby. Zayn pobiegł za tb.
- Gdzie idziesz?- Krzyczał, a ty się oddalałaś.
- Idę znaleźć Hazzę! Nie pozwolę na rozpad. Nie dzisiaj ! - Krzyknęłaś i zniknęłaś Mulatowi z oczu.
- Uparta ... Lubie takie! - Powiedział Lou klepiąc Zayna po ramieniu.
Biegłaś coraz szybciej. Nie wiedziałaś, gdzie Hazza może być. Po dwóch godzinach szukania go i biegania po mieście jak wariatka usiadłaś na ławce i zaczęłaś płakać. W głowie ci się nie mieściło, że twój sens życia może nagle zniknąć. Nagle poczułaś czyjeś ręce na ramieniu.
- Co się stało? - zapytał ci skądś znany głos.
- Bo... Jest taki zespół i ... ja go tak strasznie wielbię ale dzisiaj po koncercie oni na .... na moich oczach się rozpadli...- Mówiłaś. Odwróciłaś się, aby zobaczyć z kim rozmawiasz.
- HARRY ?! - Krzyknęłaś z niedowierzaniem.
- Tak... To przeze mnie płaczesz?
- Chyba... Na to wygląda. - Mówiłaś.
- Przepraszam. Wracajmy do domu. Już późno. - Sugerował Hazz. - Albo nie. Chodźmy do mnie... - Mówił z nadzieją w głosie.
- No dobra.- Powiedziałaś.
Po godzinie drogi metrem byliście u Hazzy. Siedzieliście przed TV i oglądaliście jakiś film. Ty siedziałaś na fotelu na przeciwko drzwi, koło których siedział Hazz. Wstałaś, aby pójść zrobić herbatę. już miałaś dojść do drzwi, gdy potknęłaś się o śpiącą na dywanie Dusty i Wywaliłaś się prosto na Hazzę. - Przepraszam ...- powiedziałaś i momentalnie się zarumieniłaś.
- mrr.... Nie przepraszaj... - Powiedział z zadziornym uśmieszkiem. Dług leżałaś na Hazzie patrząc na jego zielone oczka, które w tej chwili były już coraz bliżej twoich. Nagle wasze usta złączyły się w bardzo namiętnym i pełnym pożądania pocałunku.
Trwaliście tak dłuższą chwilę, aż w końcu Harry wziął cię na ręce i zaniósł do jego wielkiej sypialni. Wsadził ci rękę pod bluzkę, a ty lekko sapałaś, jego dotyk sprawiał ci tyle przyjemności. Ściągnął ci koszulkę i zaczął całować cię po szyi.Chwytasz krańce koszulki Hazzy i chcesz ją zdjąć. Harry przerywa wasz pocałunek i kiwa przecząco głową.
- To później - szepcze. Starasz się ukryć fakt, że jest ci smutno z tego powodu. Zaczyna się robić coraz pikantniej, gdy lokaty zdejmuje najpierw swoją koszulkę, a potem twoją. Kładziesz się na łóżku. Siedzisz na nim okrakiem i czujesz, jak 'przyjaciel' Hazzy twardnieje . Całujesz Harrego krótko w usta . Przechodzisz do rozpisania jego dżinsów. Gdy ich się pozbywasz wkładasz dłoń w bokserki Harrego Słyszysz jak lokaty zaczyna szybko oddychać. Zębami ściągasz z niego bieliznę. Zniżasz się. Przejeżdżasz palcem po 'przyjacielu' Harrego po czym bierzesz go w usta. Zaczynasz go ssać. Hazz krzyczy z rozkoszy. Jest bliski odpłynięcia. Podnosi się. Wpija się w twoje usta. Odwracacie się. odpina twój biustonosz, następnie ściąga z ciebie spódniczkę. Wkłada rękę pod gumkę z koronkowych majtek i ściąga je z ciebie. Spogląda na ciebie, uśmiecha się łobuzersko, po czym zaczyna bawić się twoją kobiecością. Krzyczysz głośno jego imię. Czujesz ekscytację tak wielką, jak nigdy dotąd. Żar pożądania zmieszany z podnieceniem rozlewa się po twoim ciele.Doszliście w tym samym momencie. Padliście zmęczeni na łóżko i zasnęliście. Następnego dnia do domu wpadli chłopcy.
- Harry! Hazzusiu wróć do zespołu ! Potrzebuje... Co tu się dzieje ?! - Krzyczy Lou wpadając do sypialni, widzący cb i Harrecha wtulonych w siebie.
- Jak mogłeś ?!- Krzyczy Lou z uśmiechem.
- Dobra Dobra wracam ! - Mówi Hazz Do Lou i chłopaków, którzy teraz wlepiają oczy w cb i Hazzę na łóżku.
-Brawo skarbie - mówisz i całujesz go w czoło. Żyliście długo i szczęśliwie. KONIEC!
Wiem, że długi, ale wydaje się być fajny ^^.
~Meow @.@
-
Jak ja uwielbiam imaginy +18 !!!!!!!
OdpowiedzUsuńBoski fajny właśnie taki długi I love it <3
OdpowiedzUsuńDzienkuje :*
OdpowiedzUsuńCzadowy ^_^
OdpowiedzUsuń