czwartek, 18 kwietnia 2013

Imagin z Louisem dla Zosi :)

Hejo pądżki XD. Ja pierdole. Zawiesili mi twittera ;'(. Foch XD. No więc dziś imagin dla mojej bff Zośki :*, która wielbi Lou so, też o nim będzie imagin. Na początku będzie troche mało o 1D, ale nie znięchęcajcie się. Plose XD
----------------------------------------------------------
Teresa- nauczycielka tańca
Danielle- bff
Ewa-bff
Wera- koleżanka

"Dan, dziś nie będe na tańcach. Powiedz Teresie, że brzuch mnie boli" - wysłałam Danielle wiadomość i kilka sekund puźniej otrzymałam odpowiedź:
"Ok ;) Zdrowiej!!!" - przeczytałam sms i prubowałam zasnąć. Tańce mieliśmy codziennie na 19.30. trochę puźno. Jak zwykle przed snem rozmyślałam, co by było gdybym spotkała 1D. Zawsze na "dobranockę" wymyślałam sobię różne imaginy. Naszczęście zasnęłam.
* następny dzień 10 rano*
Obudziłam się już bez bulu brzucha. Jak codziennie poszłam do kuchni, otworzyłam ją i wyjęłam jajka, szynkę, pomidor i szczypiorek. Jajecznica. Zawsze jem ją na śniadanie w sobotę. Postawiłam patelnię na kuchence, rozpaliłam gaz i zaczęłam sporządzać posiłek. Miałam 19 lat, więc mieszkałam sama w malutkim mieszkanku w bloku. Mały balkonik, kuchnia, łazienka, ubikacja, 2 pokoje. Klasyka. Nigdzie nie pracowałam, ani nie chodziłam na studja. Jedyne co mnie podtrzymywało finansowo to moi rodzice. Zastanawiałam się jaki jest wogule sens życia. Chyba tylko miłość i przyjaźń, a dla mnie jeszcze taniec. Jednak ja jeszcze ani razu się w nikim nie zakochałam oprucz One Direction oczywiście. Właściwie można by powiedzieć, że ich wogule nie znam, bo przecież oni w wywiadach nie mówią, w większości prawdy. Mówią to co im karze Modest. Czyli prawie ich nie znam. Tańczę od pierwszej klasy. Kocham to. Kocham tańczyć i napewno nikt i nic tego nie zmieni. Przynajmniej tańcem mogę wyrazić swoje uczucia. Druga rzecz, albo raczej ktoś który podczymowuje mnie na duchu to Danielle i Ewa. Moi rodzice nigdy nie mieli dla mnie zbyt wiele czasu. Tata pielęgniarz. Mama nauczycielka. To takie zawody. Pracujesz 24 h na dobę. Gdy tak rozmyślałam poczułam, że coś się przypala. Jajecznica! Szybko poderwałam się z mojego drewnianego krzesła i pobiegłam po patelnie.
- Fuck!- nawet jebanej jajecznicy nie umiem zrobić. Jestem do niczego. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Zdziwiłam się bo nikt nie miał przychodzić. Byłam w bluzie i długich spodniach od piżamy. Spojrzałam przez oczko i zobaczyłam Ewkę moją drugą bff.
- Ewka? Co ty tu robisz?- 0_o
- Boszzzz Zośka zapomniałaś o tym, że idziemy dziś do galerii? Przecierz za tydzień ślub Wery!
- Aha no tak...zapomnialam.- Ewka jak zwykle samowolka wparowała do mojego mieszkania i zaczęła coś szperać w mojej szafie
-Czego szukasz?
- Idź jeść śniadanie, a ja ci coś poszukam do ubrania i cię spakuję. -No tak cała Ewka, ale za to ją kochałam.
- Dobra.- poszłam do kuchni, otworzyłam okno, żeby wywietrzyło ten smród spalenizny. Teraz nie kombinowałam tylko zrobiłam sobię płatki na mleku.
- Ewa! Dan też jedzie?
- Tak. Mówiła na tańcach, że raczej tak.
- Dobrze.- zajadałam się płatkami, a do kuchni weszła Ewcia.
- Nadal cię brzuch boli?
- Nie już nie.- nadopiekuńczość, kolejna cecha Ewki.
- Dopsze.
- Z Dan mamy się spotkać gdzieś czy tu przyjdzie?
- Ją Liam przywiezie. - powiedziała poważnie ale potem obydwie parskłyśmy śmiechem. Żadna z naszej "bandy" nie miała jeszcze chłopaka, tylko Dani miała kiedyś chyba miał na imię Tom, ale to było w podstawówce  więc wogule już nie pamiętam. Odziwo, bo wszystkie byłyśmy ładne. Chwilę potem byłam już ogarnięta, więc poszłyśmy do samochodu Ewy. Tylko ona miała prawko, i kasę na samochód. Ale czemu się dziwić, ona już pracuję. Uczy tańca nastolatek. Podjechaliśmy pod dom Danielle.
- Jezu, dziewczyny czy wy zawsze musicie się spuźniać?
- To nie ja. Zośka se zapomniała. - obydwie popatrzyły na mnie wzrokiem zabujcy, na co ja się tylko zaśmiałam.
- Dobra, mniejsza, jedźmy już, bo jest 10.00.- zgodziłyśmy się na propozycję Ewy i pojechałyśmy do galerii.
                                                                                          ***
Kilka godzin później wszystkie z nas znalazły sobię odpowiednie sukienki. Ja kupiłam sobię  to, Ewa to i Dan to. Jarałyśmy się tymi sukienkami, że ludzie dziwnie się patrzyli.
* Wesele Wery*
Już się nieźle wstawiłam. Idę na parkiet z byle kim, tylko po to by się dobrze bawić. Nie za często bywam na weselach.
- Zatańczysz?- zapytał mnie szatyn z niebieskimi oczami. Kogoś mi przypominał, ale byłam tak pijana, że wogule nikogo nie poznawałam.
- Oczywiście.- wygiełam usta, i uśmiechnęłam się do "nieznajomego". Puścili moją ulubioną, wolną piosenkę One Direction- Little Things. Przynajmniej to pamiętałam. Szatyn przyciągnął mnię bardziej do siebie i złapał mnie za biodra. Zarzuciłam ręcę za jego szyję i zaczęliśmy tańczyć.
- Jak masz na imię, księżniczko?- gdy usłyszałam, że ktoś nazywa mnię "księżniczką" odrazu się uśmiechnęłam.
- Mam na imię Zosia.
- Jesteś z Polski?
- Skąd wiedziałeś?
- Ja wiem wszystko, księżniczko.- uśmiechnęłam się po raz drugi przez nieznajomego. Postanowiłam się dokładnie przyjrzeć jego twarzy. Zobaczyłam Louisa i odskoczyłam jakby kopnął mnie prąd.
- Louis?
- Tak?- odpowiadał pytaniem na pytanie.
- Czy ja śnię, czy zobaczyłam Louisa Tomlinsona z One Direction?
- Nie. - teraz on się uśmiechnął.
- Mniejsza.- powiedziałam i wruciliśmy do dawnego ustawienia.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Robić drugą część?

1 komentarz: