- {t.i} To tylko 6 miesięcy.- Mówił zapewniając mnie.
- Tylko?! To cała wieczność! - Mówiłam. W tym samym momencie wstałam i podeszłam do okna. Na dworze było szaro i ponuro. Padał deszcz, tylko pojedyncze promienie słońca przedzierały się przez gęste, czarne chmury, w skutek czego na niebie pojawiła się tęcza. Typowo irlandzka pogoda. Często pada, ale cóż. Teraz poczułam czyjeś ręce w pasie.
- Księżniczko nie płacz.- Mówił mój kochany Nialler.- Ale... Kiedy to tak boli... - Mówiłam, a moje gorzkie łzy kapały na panelową podłogę. Nie mogłam się z nim rozstać. To tak, jakby wyciągnąć rybę z wody i kazać jej oddychać. Byłam załamana.
- Przecież będziemy codziennie rozmawiać przez Skypa i takie tam...-
- Tak. A co jak pewnego dnia nie zadzwonisz? A co jak o mnie całkiem zapomnisz? Wiesz, że ja tego nie przeżyję...- Mówiłam, a z oczu leciały mi coraz cięższe łzy.
- Nie zapomnę Przestań. Nie smutaj!- Mówił przytulając mnie od tyłu. Położył głowę na moim ramieniu.
* Miesiąc później *
Omg! Ani jednego telefonu od Nialla... Boże jak to boli... Chwyciłam telefon do ręki i wybrałam nr Nialla. Jeden sygnał , drugi... dziesiąty i nagle damski głos " Nagraj wiadomość. "
- Niall co z Tb ? Odezwij się. Proszę!- Mówiłam do słuchawki. Dzwoniłam do niego tak codziennie, przez ok. 2 mies. Liczyłam, że odbierze. No cóż. Włączyłam telewizor, i przełączyłam na Vivę.
- Dzisiaj przeprowadzimy wywiad z Niallem Horanem ! - Mówił reporter, a ja wgapiałam się w TV jak zaczarowana. Nagle zobaczyłam jego. Mojego kochanego Miśka... Przypomniałam sb nasze wszystkie chwile spędzone razem, te dobre i te złe.
- Czy ma pan dziewczynę? Żonę?- Mówił , a raczej pytał męski głos w TV.
- Nie... Dziewczyny nie mam... - Usłyszałaś głos Nialla. Te słowa mnie zabolały najbardziej. Czułam się jakby ktoś mnie pobił, a nawet gorzej. Czy te 2 lata nic dla niego nie znaczyły? Czyżbym była tylko małą zabawką, w jego rękach którą się pobawi i odstawi w kąt? Dlaczego on tak powiedział?! Miałam dość życia... Ręce mi się trzęsły. Nic już nie słyszałam ani nic. Teraz miałam dość wszystkiego, siebie, życia ogólnie. Wzięłam do ręki szklankę, która po chwili spadła na ziemię i potłukła się na tysiące mniejszych i większych kawałeczków. Wzięłam do ręki jeden z większych i popatrzyłam na rękę. Szczególnie zainteresowało mnie, gdzie było widać najlepiej grube, niebieskie kreski - tętnice. Strasznie się trzęsłam. Już miałam przejechać po ręce, gdy ostatni raz wybrałam nr Horanka. Zadzwoniłam ... Jeden sygnał, drugi, trzeci...
- Halo?- Usłyszałam jego. Ten jego piękny głos który niekiedy budził mnie codziennie. Wyszeptałam tylko go słuchawki ciche " przepraszam. " Z trudem mówiłam, a w moim głosie było słychać załamanie. Nie rozłączając się przejechałam po zewnętrznej części nadgarstka Nic już nie czułam. Nie czułam bólu ani radości. Odeszłam. Na zawsze...
I Jakk ? :*
~P.M~
I znowu płaczę!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńZa to cię kocham :*
UsuńTeraz twierdze że szkoda że nie skończyło się tak że on przyjeżdża za parę dni i widzi ją martwą.... To by było coś!!
OdpowiedzUsuńTsa Niallowi by się to nie spodobało... zapewne
OdpowiedzUsuńOj tam oj tam
OdpowiedzUsuń