Był piękny poranek. Wstałaś jak zawsze przed Nim. A tak w ogóle to masz na imię {t.i} i masz 20 lat. Wybrankiem twojego serca jest Louis Tomlison. Najcudowniejszy chłopak na świecie. Masz Średnie,jasne, lekko falowane blond włosy i piękne, duże oczy i jasną cerę. Ubierasz się w luźnie ciuchy i zazwyczaj nie masz makijażu. lubisz wyglądać naturalnie. Louisowi także się to podoba. No więc jesteś z Louisem ok 3 lata. kochasz go niesamowicie. Wasza miłość jest czysta, niczym nie skażona i szczera. Wiedziałaś, że Lou na zawsze odwzajemnia twoje uczucie. No więc obudziłaś się rano i chciałaś wstać, jednak Lou był w cb tak wtulony, że nie mogłaś.
- Lou... Kochanie chcę wstać- Wyszeptałaś mu do ucha.
- Nie! Nie zostawiaj mnie!- Mówił Lou przez sen. Zaczęłaś go łaskotać a on cię puścił. Wyskoczyłaś z łóżka i poszłaś w stronę kuchni. Postanowiłaś zrobić naleśniki. Lou je uwielbiał. Po chwili i on się zjawił.
- Mmmm... smaczne danie zrobione przez smaczną Panią <3 - Powiedział przytulając cię od tyłu. Kochałaś to. Kochałaś go. Jednak kontynuowałaś smażenie. Lou siadł przy stole i czekał. Po chwili podałaś mu naleśniki muśnięte dżemorem truskawkowym. BooBear bez wahania zaczął wchłaniać naleśniki jeden po drugim. Ty przez ten czas poszłaś do łazienki się ogarnąć. Zachwilę za tobą do łazienki wszedł Lou. Zaczął cię przytulać i całować po szyi.
- Mrrrr- Lou.
- Lou nie teraz. Śpieszę się!-
- {T.I} Tomlison! Proszę- Powiedział robiąc słodkie oczka
- Lou Nie !- byłaś uparta...
- Skoro nie...- Powiedział Lou i zaczął cię łaskotać. Łaskotki to był twój słaby punkt i Lou doskonale to wiedział. Łaskotał cię, a ty tarzałaś się po ziemi i płakałaś ze śmiechu.
- dobra Lou sojusz!- krzyknęłaś.
- Ale ja chce... -
- wieczorem ! - powiedziałaś i wyszłaś z łazienki, a Lou poszedł do salonu i trochę zdenerwowany rzucił się na kanapę i włączył TV.
Ty wciąż dobierałaś sb ciuchy do pracy.
Wyszłaś z domu i szybkim krokiem ruszyłaś do pracy. W między czasie strasznie zaczął boleć cię brzuch. Koleżanka namówiła cię do testów ciążowych. Zrobiłaś jeden. Wynik pozytywny. Zrobiłaś drugi - to samo. Bałaś się co na to Lou. Przyjechałaś do domu. Louisa nie było postanowiłaś na niego zaczekać. Czekałaś godzinę, aż dostałaś telefon od Hazzy.
- Halo?-
- Emmm... {t.i} możesz przyjść?-
- Tak. Już idę. - wyszłaś. Stałaś już przed drzwiami . Zapukałaś do drzwi Harrego. Otworzyła ci Perrie. Byli tam wszyscy: Perrie, Harry, Zayn, Niall, Liam, Elka, Daniel. Ale brakowało Loisa.
- wiesz... t.i chce ci powiedzieli .. Bo Lou... Emm.... - Mówił Hazz smutnym głosem. Wiedziałaś, że coś się stało Lou. - Pez dokończ. - Powiedział. Po jego policzkach spłynęły łzy. Podszedł do niego Li i go przytulił.
- Bo Lou...- Ciągnęła Pezz- Lou nie żyje. Zginął dzisiaj w wypadku samochodowym Przykro mi.- Powiedziała i podeszła do cb. Ty nic nie robiłaś, tylko patrzyłaś w jeden punkt na ścianie. Straciłaś wszystko. Długo jeszcze patrzyłaś w jeden punkt.
- {T.i} ! Słyszysz mnie ? - Mówił Zayn i machał ci rękom przed oczami.
- Ale... Ja .. Ja jestem w ciąży! Miałam mu o tym powiedzieć ale... nie zdążyłam...- Patrzyłaś ciągle w ten punkt a po twoich policzkach spływały łzy.
- {T.I} To cudownie- Powiedział Nialler i cię przytulił.
9 mies. później urodziłaś chłopczyka. Nazwałaś go James. Mimo, że Lou już z tb nie ma, dalej czujesz, że ci pomaga i cie wpiera, a ty nigdy nie przestaniesz go kochać . KONIEC.
P.M
Ooooo James ;)
OdpowiedzUsuńwiesz co!!! jak mogłaś go zabić to nie fair
OdpowiedzUsuńNo wiesz... Miał być smutasek - jest smutasek. :)
Usuń