Cześć pączki. Co tam dzisiaj u was? W moim domu zaczęła się 3 wojna światowa, lepiej nie wiedzieć.
-Ewa!! Mówiłam ci nie wieszaj na ścianach plakatów tego zespołu!!- mówiła do mnie jak zwykle wkurwiona mamusia.A ja ze stolickim spokojem mówię:
-Why?
-Bo od taśmy sciany schodzą!!!!
-WTF?!- no tak jest u mnie codziennie. Zmieniłam wygląd bloga. Podoba się? Mam nadzieję. Macie tu zajebisty link Dobra ja już nic nie mówię. I piszę imagina z Lou.Proszę.
------------------------------------------------------------------------------------Niby idealne życie, a jednak gdyby spojrzyło się pod lupę to jednak schrzanione, spiepszone...a przynajmniej dzieciństwo.
*Dziesięć lat wcześniej*
Pochodzisz z rodziny patologicznej. Twoja matka codziennie przychodzi do domu pijana, a ojciec siedzi od twojego urodzenia w pudle.Jedynie co cie trzyma na duchu to twój przyjaciel Louis. Kochasz go, lecz on o tym nie wie. Nigdy mu tego nie mówiłaś. Bałaś się, że zniszczysz waszą wielką przyjaźń.
Jak zwykle rano wstałaś, ogarnęłaś się i wyszłaś z domu do szkoły. Jak co ranka. Ujrzałam go i od razu te motylki rozległy się w całym twoim brzuchu. Te jego niebieskie oczy rozbłysły gdy mnie ujrzały, usta wygięły się w delikatnym uśmiechu, i wypowiedziały
-[T.I.], idziesz?-rzeczywiście troche długo wpatrywałam się w jego osobę.
-Tak, tak już idę.-mieliście po 17 lat i chodziliście do liceum. Po pięciu minutach weszliście do budynku i rozeszliście się. Jak zwykle twoje koleżanki nabijały się, że ty i Lou jesteście parą.Przyjaźniłaś się z nimi tylko dlatego, że nikt inny oprócz ich i Boo Beara cię nie lubił.No tak przecież, kto chciałby przyjaźnić z dziewczyną z rodziny patologicznej.Jak zwykle uśmiechnęłaś się na przymus.
-Cześć dziewczyny.-powiedziałaś i popatrzyłaś na nie, a one miały taki miny jakby się obraziły.
-Hejo. Dziweczyny.? Fochnęłyście się na mnie, czy co?
-No bo powiedziałaś temu swojemu kochasiowi, o tym, że jestem farbowaną blondynką!
-No właśnie! I powiedziałaś mu, że noszę szkła kontaktowe!
-Po pierwsze.Nikt nie może mówić na Louisa, że jest moim kochasiem. A po drugie.Z kąt wy o tym wiecie?! Lou by się nie wygadał w życiu!
-Weź się zamknij i idź do swojego LOU.-powiedziała ''najmądrzejsza'' Taylor. Najbardziej rozpuszczona, najbardziej bogata. Typowa blondynka, mimo,że farbowana..
Już wszystkie lekcje za mną.Dzisiaj (jest piątek) z Zebrą kończyliście o tej samej porze.
Po szkole gdy byliście już pod twoim domem, Lou zaprosił cię do waszego ulubionego miejsca: nad rzekę. Ubrałaś się w brzoskwiniową sukienkę z brązowym paskiem i brązowe buty na koturnie.Zrobiłaś lekki makijaż i rozpuściłaś włosy. Matka jeszcze nie wróciła, ale tym się nie przejmowałaś.Przejmowałaś się spotkaniem z Lou. Miałaś mu powiedzieć co do niego naprawdę czujesz. Przyszłaś w umówione miejsce na czas. Loui już tam był.
-Cześć. Ładnie wyglądasz.-jak zwykle ja gdy ktoś mówi mi komplement spalam buraka.
-Hmm...Dzięki, ale przecież muszę wyglądać przy najprzystojniejszym gościu ze szkoły.Nie?-teraz to on się zaczerwienił.Rozmawialiście, poszliście do Milk Shake City na shake i tak wam minęły 2 godz.Wreszcie się odwarzyłaś
-Lou muszę ci coś...-nie dokończyłaś bo Louis gwałtownie wpił się w twoje usta. Doszliście do Jego mieszkania i weszliście do sypialni, nadal tkwiąc w pocałunku. Tak bardzo chcieliście poznać swe ciała.
Zaczynamy seans +18!!!Dzieci idą spać, a Directionerki czytają xD
Położyłaś się na łóżku a on na tobie. Zaczął ściągać twoją sukienkę, a ty jego koszule.Zaczął masować twoje piersi przez materiał biustonoszu.Przejechałaś palcami po jego klacie i przegryzłaś dolną wargę.Tak. To był twój pierwszy raz. Zaraz człowiek, którego kochasz nad życie cię rozdziewiczy. Chcesz z nim to zrobić.Pan Marchewka zaczął ściągać twój biustonosz, ale coś mu się nie udawało więc mu pomogłaś.Zaczepiałaś o gumkę z jego bokserek, co go podniecało. Rozdarł twoje majtki, a ty jego bokserki. Nie bawił się z tobą. Wszedł w ciebie. Najpierw delikatnie, lecz potem przyśpieszył.Jeszcze chwila i wielki finał.3...2...1...
-Ach!Och! Louis!
- [T.I]!!! Jeszcze chwile! 3,2,1 Już!!!
- Byłeś wspaniały.Kocham Cię.-wyszeptałaś i zasnęłaś lecz przed snem usłyszałaś
-Ja ciebie też.
*Dziesięć lat później*
Zmieniłaś nazwisko na Tomlinson. Masz dwójkę dzieci ze swoim mężem i jesteś szczęśliwa jak nigdy w życiu.Masz dobrze płatną pracę, a Louis jest piosenkarzem i śpiewa w zespole, z pięcioma chłopakami.
-Louis Tomlinson- twój mąż o niebieskich oczach i kasztanowych zawsze rozczochranych włosach.
-Harry Styles - twój najlepszy przyjaciel i chrzestny twojej córeczki Eleonor, o zielonych tęczówkach i brązowych loczkach
-Zayn Malik-mulat o brązowych oczach i ciemnych włosach
-Niall Horan-największy głodomor, Irlandczyk, niebieskie paczadła i blond włosy
-Liam Payne-bojący się łyżek, Brytyjczyk, brązowe oczy i włosy
Razem tworzą One Direction, a ja jestem najszczęśliwszą 27-latką na całym świecie.
By Ewa S.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz