Był ciemny wieczór. Szłaś przez najmniej ruchliwą Londyńską uliczkę. Nagle poczułaś jak ktoś łapie cię za rękę i gwałtowne odwraca. To był twój znajomy-Harry .
T :Harry co ty ....- nie skończyłaś, bo Harry wpił się gwałtownie w twoje usta.
T:Harry co ty robisz ?!-krzyczałaś i wyrywałaś się, tracąc przy tym siły.
Harry zaczął ciągnąć cię w stronę swojego domu. Wyrywałaś się, co go jeszcze bardziej podniecało. Po 3 min drogi byliście na miejscu. Lokowaty zaciągnął cię do sypialni, po czym gwałtownie pchnął cię na łóżko. Nie chciałaś tego, lecz bałaś się sprzeciwić Hazzię. Wiedziałaś, że i tak jest wkurwiony. Bałaś się go. Wyrywałaś się jeszcze chwilę, ale potem przestałaś. Nie miałaś już siły. Harry zaczął cię rozbierać, a ty jeszcze przez chwilę zaprzeczałaś.
T:Harry przestań! Ja nie, nie mogę!
H:Milcz!
T: Ale...- nie skończyła. Harry cię puścił, a ty usiadłaś na łóżku. Zobaczyłaś otwarte drzwi. Rzuciłaś się do ucieczki. Gdy byłaś już przy drzwiach poczułaś jak ktoś łapie cię za włosy. To był Harry. Był mega wkurwiony.Ciągnął cię w stronę łóżka.
T: Harry! Proszę... - powiedziałaś przez łzy...
H: Masz być cicho!- Wykonałaś jego polecenie.
Nagle Harry przywiązał cię do łóżka. Pieścił twoje piersi, a ty lekko pojękiwałaś.Obdarowywał pocałunkami twoje ciało, a ty nie miałaś siły się wyrywać. Byłaś za słaba, albo może to on był zbyt silny. Pocałunkami schodził coraz niżej. Od twojej szyi, poprzez dekolt, brzuch, aż w końcu dotarł do twej kobiecości. Zaczął się tobą bawić. Wiedziałaś, że on szybko nie przestanie. Pojękiwałaś pod nosem z podniecenia. Lecz ty tego nie chciałaś. Nieoczekiwanie Harry włożył w cb dwa palce. Zadawał ci tym lekki ból. Jęczałaś coraz głośniej. Nagle Loczek dołożył jeszcze jeden palec. Krzyczałaś i wiłaś się z bólu i z przyjemności jaką zadawał ci dotykiem. Wyciągnął z ciebie palce i wszedł w ciebie bardzo gwałtownie. Zaczęłaś krzyczeć, a po twoich policzkach spływały grube łzy.Jednak Hazza z każdym pchnięciem przyśpieszał jeszcze bardziej. Miałaś ochotę uciec, ale nie miałaś jak. Czułaś, że zaraz dojdziesz, a Harry niebezpiecznie przyśpieszał. Stało się. Doszłaś. Jedak Harry pchał dalej. Byłaś już na granicy. Nie mogłaś wytrzymać więc jednym ruchem uderzyłaś, zatraconego w przyjemności Harolda. Ten już miał cię uderzyć , gdy nagle wstał i usiadł na łóżku. Odwiązał cię , a ty się ubrałaś. Harry schował swoją twarz w rękach. Byłaś na niego wściekła. Miałaś wybiec z pokoju, ale ten był zamknięty na klucz. Bałaś się, że Harry może cię jeszcze bardziej skrzywdzić.
H: {T.I} Ja... Ja... Ja bardzo cię przepraszam nie wiem co we mnie wstąpiło ! Ja tego nie chciałem, to samo tak jakoś... Przepraszam...
T: Ty mnie przepraszasz ?! Ja nie chcę cię znać a ty mnie przepraszasz?! Ja ci coś wytłumaczę Zgoda?
H: Ok
T: Weź szklankę i nią rzuć.
H: Już.
T: I co się stało ?
H: Rozbiła się.
T: To powiedz, że ją przepraszasz i zobacz, czy się pozbiera. A teraz klucz poproszę !
H: Ale Mała!
T: Nie nazywaj mnie tak. Nie chcę cię znać! Daj klucz! -krzyczałaś coraz głośniej
H: Ale {T.I}
T: Dawaj. Ten. Jebany.Klucz! -akcentowałaś każde słowo, jak nowe zdanie.
H: Proszę. Wiedz że ja nie chciałem...- podaje ci klucz.
T: Dziękuje !- Krzyknęłaś ze złością. Otworzyłaś drzwi i wyszłaś z pomieszczenia, a następnie z domu.
====================================
Hejo Marchewki <3 Mam nadzieje że wam się spodoba :P
By ~ P.M

Wow wymiatasz, chce kolejną część
OdpowiedzUsuńSpokojnie będą jeszcze dwie :* dziękuje
OdpowiedzUsuń