Zadzwoniłaś do chłopaków zmartwiona, a oni powiedzieli ci, że Zayn jest w szpitalu. Postanowiłaś do nich pojechać. Poprosiłaś ciocię, aby cię podwiezła. Po ok.8 min drogi byłaś u chłopaków. Płakali. Zapytałaś co się stało Zayn'owi, ale oni nie odpowiadali nic.
H: A co jak on nie przeżyje ?
T: Ej ale co się dokładniej stało?
Lou: Harry będzie dobrze.
T: KURWA CO MU SIĘ STAŁO ?! - Krzyczałaś.
Li: Jechał do cb. Było ciemno, a on nagle spanikował i spuścił ręce z kierownicy. Zatrzymał się na słupie. - Powiedział ze łzami w oczach Liaś. Nigdy nie widziałaś ich w takim stanie.
T: To na co my jeszcze czekamy? Jedziemy tam. - Po 20 min drogi byliście w szpitalu.Bez namysłu wbiegłaś do Białego pokoju. Zobaczyłaś Zayn'a leżącego na łóżku szpitalnym. Bez namysłu podbiegłaś do niego i go namiętnie pocałowałaś. Liczyłaś, że jak w bajce - ty go pocałujesz, a on się obudzi, jednak tak nie było. Płakałaś. Czułaś jak świat ci się wali, a ty nie miałaś na to wpływu. Nagle do sali wszedł lekarz.
T: panie doktorze, on będzie żył?- zapytałaś, lecz on cię ignorował.
T: niech pan odpowie ! - krzyczałaś przerażona.T
L: raczej tak, ale pan Malik musi mieć operację . W tej chwili. Proszę wyjść.- zrobiłaś jak kazał. Zaczęłaś płakać. Chłopaki cię pocieszali, ale to nie działało. Czułaś, że tracisz coś ważnego. Dlaczego on?! Dlaczego nie ja ?! - biłaś się z myślami.Wróciliście do domu. Ty Od razu weszłaś pod kocyk. Liaś, jak to Liaś się tb opiekował. Był twoim najlepszym przyjacielem. Kochałaś go, ale jak brata. Zawsze narzekałaś na brak rodzeństwa. Teraz masz 4 zajebistych braci. Tylko oni cię wspierali w tych trUdnych chwilach. Nie miałaś już siły. Przez twój umysł przechodziły myśli samobójcze, ale bałaś się jak na to Zayn i reszta zareagują. Patrzyłaś na jeden punkt w telewizji. Nie wiedziałaś co masz ze sb zrobić. Z zamyśleń wyrwał się dzwięk twojego telefonu. Na dzwonek miałaś ustawione OWOA. Kochałaś ten utwór. Według ciebie ten teledysk z tymi biednym dziećmi jest taki piękny. Byłaś dumna z chłopaków, że mimo takiej sławy potrafią robić coś dla innych. Ale wracając do telefonu:
T: Słucham...
L: dzien dobry. Z tej strony lekarz Zayna. Muszę pani powiedzieć, że jego stan uległ znacznemu...
Buhaha uwielbiam was trzymać w niepewności. Dzisiaj bez foty bo piszę z tableta... i sory za ort...
~P.M~ ;**
Pisz dalej bo są naprawdę fajne! Masz talent!
OdpowiedzUsuń