Dziś imagin z Harrym--------------------------------------------------------------------
Nazywam się [T.I.i N.], tak, ta [T.I.] zwana sprzątaczką sławnego na cały świat boybandu, który nazywał się One Direction.Przyjęłam tą prace nawet nie wiedząc kogo będe sprzątaczką, a tu jak się okazuje mojego ulubionego zespołu.Bardzo ich lubie.To tak jakby zwykli młodzi chłopcy, którzy mają dobrze płatną pracę.Jednak wpadłam.Właściwie to wpadliśmy, ale nie wiem czy on czuje to samo. Miłość. Tak tym uczuciem go obdarowujesz.Ale on chyba nie.Przecież ma swoją Gabisie sisie. Jak ja jej nienawidze. Nawet nie chodzi to że chodzi z Nim chociaż przez to nienawidzę jej w większej połowie. Taka wylizana dziunia, która nakłada tyle tapety na ryj, że jakby powiał mocniejszy wiatr to wszystko by się sypało.Wracając do mnie. Przyjaźnię się z Dan, El, Perri, powiedziałam im co czuje do niego. No, a więc dziś jest 238 dzień od kąt chłopaki mnie przyjęli. Tak wiem że to dziwne, ale licze te wszystkie dni.Jak zwykle wstałam o 8.00.Wiem że mam fajnie.Wstawać o 8.00 zamiast o np.6.00.Pominęłam fakt że mieszkam z nimi.Nie mam za dużego pokoju, jest w sam raz.Kuchnie dzielę z zespołem, a łazienkę mam przy swoim pokoju.Wstałam, potem się ogarnęłam i poszłam zjeść śniadanie. Myślałam że boys jeszcze śpią, bo zawsze wstawali ok. 10.30.,11.00.Myliłam się. W kuchni przy barku leżał On.Był nagi. Spał. Zaczęłam się zastanawiać co się wczoraj działo.Nagle przypomniało mi się. Łzy zaczęły mi ciec po policzkach.Nie był sam.Obok niego leżała ona.Też nie miała na sobie ciuchów.Śmierdziało sexem.Zaczęłam biec do swojego pokoju.Pamiętam tą noc. Nie mogłam zasnąć.On myślał że jest sam z nią w domu. Mylił się. Był pijany.Ja wszystko słyszałam. Wiecie o co chodzi. Jęki, krzyki rozkoszności a zarazem bólu.Przepłakałam połowę nocy, bo wiedziałam że to On.Była godz.11.30. a ja nadal płakałam. Nagle usłyszałam jak wchodzą wszyscy z zespołu.Postanowiłam od nowa zrobić makijaż i fryzurę, bo wyglądałam jak zombie.Kiedy się ogarnęłam poszłam coś zjeść i poprosić chłopaków o wolne na dziś i jutro.Przy stole siedzieli wszyscy razem z nim i oprucz jej. Zapytałam Liama ,bo to on decydował kiedy mam mieć wolne a kiedy nie. Byłam jego koleżanką więc mogłam codziennie brać wolne, ale należałam do osób uczciwych.
-Cześć-powiedziałam lekko zachrypniętym od płaczu głosem.
-Hej-powiedzieli churkiem.
-Coś się naszej dziewczynce zaspało.-odezwał się jak zawsze z uśmiechem Lou.
-Ja poprostu...-Li mi prezrwał.
-Chciałaś wziąć wolne?
-Nie pierdol Li, normalnie chciała se pospać.-Zayn palący papierosa.
-Nie co wy, ona chce soku marchewkowego-Boo Bear
-Nie,nie,nie, ona chce coś zjeść.- głodomor
-Dajcie je powiedzieć-powiedział on z tym swoim zachrypniętym głosem
-Dzięki, Hazza. Liaś miał rację.Chce sobie wziąść urlop na dziś i na jutro.Mogę?
-Prosze bardzo.-Liam
Te dwa dni spędziłam u Eleonor. Ona najlepiej mnie rozumie jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami.Tylko był tyci problem. Gdy "zamieszkałam" u niej Lou wpadł w drugi dzień i zobaczył mnie całą zapłakaną, brudną i nieogarniętą. Zaczął mnie wypytywać o co chodzi.Poprosiłam Elkę żeby mu powiedziała. Jest dla mnie prawie jak brat więc dlaczego miał by nie wiedzieć? Louis był wściekły na Niego.Ale gdybym Mu powiedziała to zapewne siedzialłabym teraz z wszystkimi oglądając jakiś horror.
Jest godz. 13.00 a ja jak zwykle czyszcze hol o tej godzinie.Nagle słysze krzyki. Tak to ona. Jest w naszym domu. Nagle słyszę:
-Co?! Chcesz mi powiedzieć, że koniec z nami?! Bardzo, dobrze. I tak cię nie kochałam. Byłam z tobą tylko dla kasy! I co?! Dziwisz się?! Jakby ktoś cię pokochał, to napewno byłaby jakaś szmata!-powiedziała, albo raczej wydarła się na niego 'Sisia'. Harry nic jej nie odpowiedział. Wkurwi*am się na nią strasznie. Weszłam do Jego pokoju i wydarłam się na tą sukę:
-Ty suko! Jak możesz tak do niego mówić?! Czy ty wogóle wiesz co to jest miłość?! Bo jak zauwarzyłam nie wiesz! Miłość to uczucie! Uczucie, którym darzy się drugiego człowieka do końca życia! Wiedziałam,że taka jesteś i chciałam to powiedzieć Harremu, ale na pewno by mi nie uwierzył! On cie kochał, albo nadal kocha!- i w tym momencie film się urwał. Poczułam tylko straszny ból w okolicach brzucha.
-[T.I.]!!!Proszę cię nie umieraj! Ja cię kocham! Proszę cię żyj dla mnie!-tak słyszałam Go. To był On. Ten jedyny.
-Czy ja umarłam? Bo słysze głos Hazzy, który mówi że mnie kocha? Tak umarłam. Bo w realu by tak nie powiedział.
-[T.I.]! Ty żyjesz! Lekaża!-usłyszałaś,że On cię kocha.Teraz usłyszałaś tylko piiiiiiiiiiiiiii, i zasnęłaś na wieki.
Według mnie nawet,nawet. Komentować!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz