- Serio muszę ?-
- TAAAAAK!!!!- Krzyczała Eva. Więc dzisiaj był koncert 1D . Oczywiście twoja młodsza sis musiała na nim być. Nie przepadałaś za 1D. No więc zaczęłaś się ubierać. Twoja sis miała 14 lat, więc musiała być z nią osoba dorosła... A twojej matce się nie chciało. po 30 min przygotowań wyszłaś. Mieliście miejsca w 3 rzędzie. Tysiące piszczących fanek, 5 chłopców i ty... O niczym innym nie marzyłaś (sarkazm) . Po 3 godz koncert się skończył. Nigdzie nie widziałaś Evy. Stałaś przed salą i zdenerwowana chwyciłaś za telefon. Wybrałaś nr Evy i chodziłaś w kółko. Nagle na kogoś wpadłaś.- Jak chodzisz ?!- Krzyczałaś wściekła.
- przepraszam ! - Krzyknął chłopak. Podniosłaś oczy. Stał przed tb lokaty brunet o zielonych oczach. Tak. To był członek zespołu 1D. Nie wiedziałaś jak ma na imię i cie to nie obchodziło za bardzo. Chłopak stał i się dziwnie na cb patrzył.
- No co?!- Krzyknęłaś po chwili milczenia.
- Nic. Czekam aż poprosisz o autograf.- Powiedział dziwnie się uśmiechając.
-Jaki tupet...- Odpowiedziałaś .- Nie chcę twojego autografu. Nawet nie wiem jak masz na imię.-
- To skoro nie jesteś Directioners to co robisz na koncercie?-
- Moja sis was kocha...-
- Mhm. Czyli ktoś taki jak Harry Styles cię nie wzrusza?-- Nie. Jestem wściekła bo przez was i moją sis nie pojechałam na koncert Riri w Polsce. A pzt moja kol jest na mnie zła bo miałam z nią jechać. -
- Jak to przez nas?!-
- Bo to wy musieliście akurat dzisiaj przyjechać!-
-Więc mam rozumieć że nas nie lubisz?-
- Pfff 5 lalusiów.... Co w tym takiego ciekawego? -
- Może nas bardziej polubisz, jak nas lepiej poznasz?-
- Co sugerujesz ?-
- spotkajmy się jutro gdzieś... Masz mój nr.- Brunet dał ci karteczkę z nr telefonu.
- Emmm... Pomożesz mi znaleźć sis?-
- Jasne. - Wtedy Harry wyszedł na scenę i powiedział : " Eva {t.n} Jest proszona na scenę !". Twoja sis jak na skrzydłach uradowana wleciała na scenę.
- Evo Twoja siostra cie szuka...- Eva tylko patrzyła jak zaczarowana w zielone oczy bruneta, a ty szarpnęłaś ją za bluzkę, podziękowałaś Hazzie i wróciłaś do domu. Nikomu nie mówiłaś to tym co się stało. Nagle przypomniałaś sb o karteczce w tylnej kieszeni spodni. Wyciągnęłaś ją i wykręciłaś numer, który się na niej znajdował.
- Halo?- Usłyszałaś głos, ale to nie był głos Harrego.
- Emm... Jest Harry?-
- Tak. *HARRY ! JAKAŚ LASKA DO CB!*- słyszałaś w suchawce.- Louis idioto dawaj to!- Krzyczał w słuchawce Hazza.
- Słucham ? - usłyszałaś męski, zachrypnięty głos.
- Cześć Harry - Powiedziałaś
-{t.i} Nie mogłem się doczekać, aż zadzwonisz.-
- Fajnie. Wiesz ...-
- Emmm... Może dasz się gdzieś jutro zaprosić...-
- No dobra. Wiesz... muszę kończyć bo jak moja sis wpadnie do pokoju to będzie schiza, że gadam z Harrym Stylesem. Bay :*-
-Papa . xx - Rozłączyłaś się. Kładłaś się już spać, gdy dostałaś sms.
" Hazza piszę...
Hej :* Mam nadzieje, że cię nie obudziłem. Spotkajmy się jutro o 12 Na London Eye. Buziaczki Harry . xx ". Odpisałaś że się zgadzasz. Wprawdzie miałaś paniczny lęk wysokości ale nie mówiłaś o tym Hazzie. Wstałaś następnego dnia. w brzuchu czułaś motylki. Popatrzyłaś na zegarek. Twoja reakcja to coś w stylu : " O kurwa ! 11 ! Ja pierdole!" Wyszłaś z domu 15 po 12. Biegłaś ile tylko sił w nogach. Gdy byłaś na miejscu zobaczyłaś zniecierpliwionego, lokowatego bruneta, na tle ogromnej karuzeli. Stał tyłem, więc cię nie widział. Podeszłaś do niego od tyłu i oddałaś mu całusa w policzek. Lekko się przestraszył.
- No Hej - Powiedziałaś
- Bosz... {t.i} Nie strasz mnie tak. Myślałem, że nie przyjdziesz...-
- Ale przyszłam :*- Mówiłaś.
- To ja nam kupię bilety, a ty tu zostań...-
- Dobra.- Gdy Hazza się oddalił poczułaś czyjeś ręce w tali.
- Cześć Piękna- Mówił męski głos.
- yyy.. Znamy się ?- Mówiłaś lekko zdezorientowana.
- Ouuu... Czyli nie jesteś Directioner...?-
- Nie. A ty kim jesteś? Skądś cię kojarzę...
- Jestem Louis BFF Hazzy, 1/5 z One Direction- Powiedział i się uśmiechnął. W tej samej chwili podszedł do was Hazza.
- Luis Spierdalaj. She's Mine! - Mówił zdenerwowany loczek.
- Ale... -
-Spier-Da-Laj !- Mówił głośniej.
- no weź Harry- Mówiłaś. Szczerze mówiąc, polubiłaś Lou.
- No właśnie- Lou.
- NO dobra. Możesz zostać, ale od {t.i} Won.-
-No dobra- Mówił zrezygnowany Lou.
Weszliście do kabiny i wzlecieliście w powietrze, wysoko... Spojrzałaś na dół... i mało co nie dostałaś zawału.
-Ha...Ha... Harry... Bo ja ci nie mówiłam...- Mówiłaś przerażona.
- Co się stało? - Zapytał loczek.
- Bo ja mam paniczny lęk wysokości...- Mówiłaś. Miałaś wrażenie, że zaraz się popłaczesz. Na szczęście Hazz cię przytulił.
- Nie bój się. Nic się nie stanie. Obiecuję.- Powiedział. Byliście na samej górze, gdy nagle karuzela się zatrzymała.
- HARRY CO SIĘ DZIEJE ?!- Krzyczałaś.
-{t.i} Tylko nie panikuj.- Powiedział, a ty zaczęłaś płakać i wtuliłaś się w lokatego. Lou od dłuższego czasu ci się przyglądał.
-A co jak ta karuzela spadnie , jak w 1995 ? - Pytał z głupim uśmieszkiem Lou. Ty tylko mocniej przytuliłaś Harrego.
- Ale serio. Ona może spaść.-
- Lou... Zamknij się! - Powiedział stanowczo Hazza.
- Wiesz Harry... Wiem, że znamy się raptem dwa dni, ale chcę ci powiedzieć, że jesteś cudownym chłopakiem.
- Dziękuję. Ja przez te dwa dni próbuje zadać ci jedno pytanie. {t.i} Bedzięsz ze mną chodzić?- Zapytał.
-Jasne !- Krzyknęłaś i go pocałowałaś , a Lou wam bił brawo. Oczywiście karuzela ruszyła, a wy spokojnie wróciliście do domy Hazzy. KONIEC!
Taki trochę Byle jaki ale to szczegół. :* Moje marcheweczki :* Nwm czego ale mam Fazę na Hazzę ^^ HAHAHA Bez sensu ten imagin xD Czytam go 3 raz i ciągle coś zmieniam.... Pozdro :* ~*-*~
~P.M~
Jeśli się nie mylę w Polsce nie ma London Eye...
OdpowiedzUsuńjuż naprawiłam. Ja i moje marzenia xdd
UsuńLol. Nie wiedziałam kim mam być. czy tą Evą czy sobą, czyli też Ewą xD
OdpowiedzUsuńNo więc ty jesś ewa styles, masz siostre evę i spotykasz się z harrym stylesem xdd bez sęsu, ale ja to pisłam z mojej perspektywy. Och wybacz mi :*
Usuństrasznie fajny ;)
OdpowiedzUsuń