środa, 20 marca 2013

Imagin Harry

Fuck yeach.Haahahaha. Czy wy to widzicie? Czy wy to widzicie??? Słuchajcie moje pączuszki. Patrzam wczoraj na wyświetlenia a tam coś takiego : wyświetlenia dzisiaj: 69 wszystkie  wyświetlenia : 269.Ja nie moge, o trolololol. Strasznie was przepraszam że nie dodawałam tyle dni, ale po prostu masakre mam jakąś. Miałam posprzątać cały dom, miałam tyle nauki, że szlag by to trafił, i kurde jeszcze 4 dni pod rząd miałam sprawdziany. Jeszcze raz bardzo przepraszam was i P.M..Macie imagina z kochanym Hazzusiem. Następny będzie z Niallem albo Liasiem. Piszcie w komentarzach z kim wolicie. Aha. P.M. pisała, że możecie jej dawać pomysły i prosić o dedyki na tej stronie co podała w linku. Mi wasze pomysły możecie pisać na TT link.
----------------------------------------------------------------------------------------
[T.I]- 22- latka z Polski, która przeprowadziła się do Londynu.Jest kelnerką w restauracji 'Nandos'. W tej chwili jej mąż to Harry.
Harry-27-latek z Holmes Chapel, obecnie mieszka w Londynie ze swoją żoną [T.I]. Zawodowo jest piosenkarzem w zespole One Direction.
[T.I] jeszcze spała. Bawiłem się jej jasno-brązowymi włosami.Uśmiechała się przez sen i jak zwykle mruczała coś pod nosem. Jedyne co z tego zrozumiałem to zdanie
- Harry.- Hehe mówiła przez sen moje imię. Poszłem zrobić śniadanie.
                                                              ***
Na śniadanie zrobiłem naleśniki z nutellą i bitą śmietaną. [T.I] ulubione. Dałem Dasty'iemu jeść i poszłem obudzić [T.I].
                                                           ***
Wszedłem do naszej sypialni. Spała. Nie chciałem jej budzić, ale musiałem, bo dzisiaj ma pierwszą zmianę w Nandos, ulubionej restauracji Nialla z mojego zespołu.Była godz. 7.00., a pracę zaczynała ona o 8.00.
-[T.I.]. It's time to get up.-powiedziałem dość cicho, ale tak żeby usłyszała.
-Kurwa! Nie kurwa, nie! Ja nie chce! Harry ja chce wolne.- zaczęła się drzeć jak jakaś psychiczna, ale za to ją kochałem.
-Dobra [T.I] spokojnie.
-Ja spokojna?! Are you facking kiding me?!- dobra. Chyba muszę zrobić mój rytuał jak codziennie.
- Nie!!!!!!!!! Zostaw mnie,!!! Hahahahahaha!- połaskotałem ją i zaniosłem na rękach do kuchni.
                                                       ***
-Mmmmm.Hazza, ty naprawdę umiesz gotować. Gemma cię dobrze nauczyła.- jadła zrobione przezemnie naleśniki. Faktycznie Gemma uczyła mnie gotować.
- Oj tam. Ty umiesz lepiej.
-Nie, ty.
-Nie. Ty.
-Nie! Bo ty!
-Nie!!! Ty lepiej gotujesz!
- Nie!! T...- nie dokończyła, bo zatkałem jej usta pocałunkiem.
- I umiesz całować!- chwila ciszy, lecz nagle...
-Hahahahahahahahhaahahahhaaha- śmialiśmy się jak jacyś opętani przez kilka minut.
           *Wieczorem*
Nareszcie wruciłem ze studia. Dzisiaj z chłopakami śpiewaliśmy nasz nowy hit " One way or another". To cover i śpiewamy go żeby uzbierać pieniądze dla biednych dzieci, w akcji "Red Nose Day". Stoję przed domem i otwieram drzwi. Zamknięte na klucz. [T.I.] jeszcze nie wruciła z pracy? Nie, to niemożliwe. Pewnie poszła do [T.P], albo do galerii czy coś. Wchodzę do domu i to co widzę mnie przeraża. Widzę [ T.I] leżącą na ziemi. Cała poobijana, naga i chyba... zgwałcona. Puszczam wszystki zakupy na ziemię i szybko do niej podbiegam
- [T.I.]!! Proszę cię nie umieraj! Ja cię kocham,!!!!!- wyjmuję telefon z kieszeni spodni i dzwonię na pogotowię.
                                                   ***
Wszyscy siedzimy na korytarzu szpitalnym i czekamy... ja , Louis, Zayn, Niall, Liam, Danielle, Eleonor i Pezz , bez [T.I.].Wszystkie pielęgniarki i lekarze biegają obok nas do sali [T.I] i nie zwracają uwagi na nasze pytania. Wrzeszcie podeszła do nas recepcjonistka i mówi
- Pan Styles?
- Tak, to ja, wie pani co jest [T.I.]?
-Pańska żona pani [T.I] Styles żyje, i będzie żyć jeszcze długo, lecz na wózku inwalidzkim. Pani Styles ma połamane obydwie nogi.Przykro mi.- powiedziała smutno kobieta. I nagle nasz plan życia się urwał. Tak, będe z [T.I.], lecz nie będziemy mieli dzieci, psa i chatki na wsi, o której zawsze marzyliśmy z [T.I].
        * Pięć lat później*
Tak jak myślałem dokładnie pięć lat temu. Nie mamy psa, dzieci i życia jak z bajki. Ja nie pracuję już jako piosenkarz. Wogule nie pracuję. Opiekuję się [T.I.]. Mieszkamy w bloku. Nie mamy dzieci, ani psa. [T.I.] zmieniła się nie do poznania od czasu gdy złamała nogi. Teraz już nie ubiera się w kolorowe sukienki, tylko w czarne dresy, czarną kurtkę ze skury i biały podkoszulek. Przefarbowała swoje piękne długie, ciemne blond włosy na czarne, i je ścieła. Teraz już robi makijaż, i to bardzo ostry, wcześniej nie robiła go wogule bo lubiała wyglądać naturalnie. Lecz nie zmieniło się jedno... nasza miłość.

5 komentarzy:

  1. Bo jak jest smutne zakończenie to musi być beznadziejny? :/ A poza tym jak się dodaje komentarz, to się dodaje, bo się podoba:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdzisław ogarnij... a imagin zajebisty :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dlatego że się smutnie kończy, a komentarze są po to aby wyrazić swoja opinię!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale nie karzdy imagin kończy się wesoło... :*

    OdpowiedzUsuń