niedziela, 17 marca 2013

Imagin z Hazzą #3

elo Marchewki :P Tutaj macie link do oficjalnej str. One Direction. Tylko że p Angielsku ale co tam :* LINK <3
______________________________________________________

Nagle zobaczyłaś jak Hazza spanikowany stoi po zewnętrznej stronie mostu. Zaczęłaś szybko biec w jego stronę. 
T: Harry nie rób tego! Nie!- Krzyczałaś przerażona.
H: {T.I} ? - Wołał z daleka. Nie odpowiedziałaś, tylko biegłaś szybciej. Nagle przewróciłaś się.poczułaś okropny ból w okolicach brzucha. Okazało się, że upadając walnęłaś o metalową barierkę. Zaczęłaś tracić przytomność. Harry to widział. Zobaczyłaś, jak ktoś do cb podbiega.
- Nic Pani nie jest? -Pyta przypadkowa kobieta.
K: Karetkę ! Szybk...- Nie usłyszałaś reszty. Po chwili zobaczyłaś tylko czerwono niebieskie światło. O niczym nie myślałaś, a ból zniknął. Zasnęłaś. 
*Oczami Loczka*
T:{T.I} ?- wołałem patrząc na biegnącą ku mnie dziewczynę. Tak to była {T.I} . Ale ... Ona upada... Z jej brzucha leje się krew, a ja stoję, jak sparaliżowany. Podbiega do niej jakaś kobieta i Coś krzyczy. Nareszcie przyjechała karetka. Wsiadłem do auta i pojechałem za nią. 
T: Przepraszam w której sali leży {T.I} {T.N} ? - Zapytałem w recepcji.
P: Sala nr. 69- Uśmiechnąłem się w myślach. Pobiegłem więc do sali nr.69 ^^ i zobaczyłem nieprzytomną {T.I}. Wtulony w nią płakałem. Wiedziałem, że to przeze mnie. Nagle usłyszałem długie i pociągłe piiiiiiiiiiiiiii... Bałem się, że to już koniec... 
T: {T.I} Nie zostawiaj mnie ! - Krzyczałem. Nagle do sali wparowało 3 lekarzy. 
L: Proszę się odsunąć - krzyknął pierwszy. 
T: Doktorze ona będzie żyła? 
L: Raczej nie... , ale...
T: ALE ?!
L: Ale jest szansa, że maszyna się znowu zepsuła. Na pozór jej serce wciąż bije... Tak. Ona żyję.
T: OMG! NA PEWNO?! -Krzyczałem głośniej. 
L: To się okaże. - Powiedział i wyszedł z  sali. Na samą myśl, że {T,I} Mogła by umrzeć zaczęły lecieć mi łzy. Wtuliłem się w {T.I} i zasnąłem.
*Oczami {T.I}*
Zasnęłaś. Gdy się obudziłaś, przynajmniej psychicznie, bo fizycznie ciągle spałaś, usłyszałaś długie Piiiiiiiiiii... Myślałaś , że umierasz. Nagle się obudziłaś. Stwierdziłaś to po narastającym bólu koło brzucha. Zobaczyłaś koło sb Harrego. Cieszyłaś się, że nic mu nie jest. Loczek spał, ale postanowiłaś go obudzić, aby dowiedzieć się więcej.
T: Harry ! Wstawaj śpioszku....- Zaczęłaś czułym głosem. 
H:Co Ja nie śpię! -Krzyknął na pół przytomny.
H: {T.I} TY ŻYJESZ ! Nie WIESZ JAK SIĘ CIESZĘ!- krzyczał.
T: A b nic nie jest ? Wiesz jak się bałam o cb ?
H: Nie. Ja cię jeszcze raz przepraszam za to co ci zrobiłem...
T: Wiesz kiedyś pewien piękny Lokowaty Brunet powiedział mi cos bardzo mądrego, a mianowicie " Nie warto roztrząsać przeszłości, bo ona i tak nie wróci" A ja go posłuchałam. Już się nie gniewam. Teraz widzę, że tego nie chciałeś. Loczek podszedł do cb i cię bardzo namiętnie pocałował. KONIEC!

______________________________________________________

To jest oficjalny koniec. Nie będę już dalej pisać tego z Hazzą. 

                                          Pozdro  ~P.M~

1 komentarz:

  1. "T: Doktorze ona będzie żyła?
    L: Raczej nie... , ale...
    T: ALE ?!
    L: Ale jest szansa, że maszyna się znowu zepsuła."
    hahahahahhahahahaha to mnie rozwalilo by the way swietny imagin

    OdpowiedzUsuń